Szefowa resortu zdrowia powiedziała w czwartek wieczorem, że samolot z Ukrainy wyleci po ewakuowanych 17 lutego. Podkreśliła też, że ewakuowane na Ukrainę będą tylko te osoby, u których nie stwierdzono objawów zarażenia koronawirusem.

- Na początku chińskie władze sprawdzą, czy są zdrowi, a później ich wypuszczą. Ukraiński zespół lekarzy na pokładzie również ich skontroluje, a później zostanie z nimi podczas kwarantanny

- dodała Skałecka.

Po przełożeniu zaplanowanej na 11 lutego ewakuacji premier Ukrainy Ołeksij Honczaruk podkreślił, że decyzja ta była związana z „minimalizacją ryzyka” przeniknięcia wirusa na Ukrainę. Dodał, że ewakuacja to „kwestia dni”. Minister Skałecka zaznaczyła, że ewakuacja odbędzie się, kiedy na Ukrainie zakończą się przygotowania do zorganizowania kwarantanny oraz wszystkie osoby chcące być ewakuowane podpiszą odpowiednią zgodę.

Ukraińcy przebywający w prowincji Hubei, w środkowych Chinach, podkreślają, że ze zniecierpliwieniem czekają na ewakuację.

- Chcemy zwrócić się do minister (Skałeckiej) i powiedzieć, że wszyscy, którzy chcą wrócić do domu, podpisali zgodę (…) na przejście kwarantanny na Ukrainie

- powiedział ukraińskiej redakcji BBC Wiaczesław Demkow, czekający na ewakuację w Wuhanie, stolicy prowincji Hubei.

Dzisiaj mieli nas wywieźć, ale wszystko odwołali. Po prostu ręce opadają. Przez przyczyny techniczne Ukraina już trzy tygodnie nie może wydostać swoich rodaków” - ubolewała z kolei w dniu planowanej ewakuacji przebywająca w Wuhanie Ołeksandra Wołkowa. Wuhan to centrum epidemii koronawirusa wywołującego śmiertelnie niebezpieczne zapalenie płuc.

Ukraińskie media informują w piątek, że rząd przeznaczył na ewakuację „obywateli Ukrainy i członków ich rodzin” 4,5 mln hrywien (ok. 720 tys. zł).

Dotychczas na Ukrainie nie potwierdzono żadnego przypadku zarażenia nowym koronawirusem.