UE przed trudnymi dyskusjami o budżecie

/ S. Hermann & F. Richter from Pixabay

  

Za niespełna tydzień na specjalnym szczycie w Brukseli unijni przywódcy spróbują znaleźć kompromis ws. budżetu UE na lata 2021-2027. Rozmowy będą trudne, bo bogatsze kraje chcą płacić mniej do unijnej kasy, a biedniejsze nie chcą cięć w finansowaniu polityki spójności.

Pat w sprawie budżetu między krajami członkowskimi trwa od kilkunastu miesięcy. Po jednej stronie są państwa, które są największymi odbiorcami unijnych funduszy i sprzeciwiają się cięciom, po drugiej - płatnicy netto, czyli kraje Zachodu, które do budżetu dorzucają więcej, niż z niego czerpią.

Wielomiesięczna stagnacja i podziały między państwami doprowadziły nawet do zamrożenia rozmów w sprawie unijnych wieloletnich ram finansowych z krajami UE przez Parlament Europejski, który kilkakrotnie apelował o przyspieszenie prac nad budżetem.

Do zbliżenia stanowisk nie udało się doprowadzić byłemu przewodniczącemu Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi, a w drugiej połowie roku także Finlandii, które sprawowała wtedy prezydencję w Radzie UE. Finowie co prawda wysunęli propozycję unijnego budżetu, ale zakładała ona jeszcze większe cięcia niż to, co jeszcze w 2018 roku zaprezentowała Komisja Europejska. Spotkało się to z mocną krytyką części krajów.

W grudniu prowadzenie rozmów przejął nowy przewodniczący Rady Charles Michel, który, mimo sceptycyzmu wielu dyplomatów w Brukseli, zwołał na przyszły czwartek specjalny unijny szczyt w sprawie budżetu. W efekcie, jak powiedział jeden z unijnych dyplomatów, 20 lutego na szczycie strony będą musiały "wyjść z okopów i zacząć rozmawiać z przeciwnikiem”.

Michel rozpoczął też konsultacje z przywódcami, by sprawdzić, na ile są w stanie zrobić krok w tył, by osiągnąć kompromis. Urzędnicy w Brukseli obawiają się, że przedłużający się pat w sprawie budżetu może osłabić wiarygodność UE wśród obywateli Wspólnoty. Panuje jednak przekonanie, że w rozmowach nie uniknie się tarć między państwami.

„Kraje, które są płatnikami netto, nie mają już złudzeń co do tego, by Europa Środkowo-Wschodnia była gotowa zgodzić się na jakieś większe cięcia. Płatnicy netto powoli godzą się, że będą musieli zapłacić więcej”

– powiedział jeden z dyplomatów z regionu Europy Środkowej.

„Państwa, które otrzymują najwięcej z unijnego budżetu, będą musiały zaakceptować, że budżet będzie mniejszy” – mówi z kolei dyplomata z zachodnioeuropejskiego kraju.

Część dyplomatów wskazuje, że Michel nie chce jednak otwartej konfrontacji, by nie popsuć już i tak napiętych stosunków między bogatszymi i biedniejszymi państwami członkowskimi.

Argumentem zwolenników mniejszego budżetu jest brexit i fakt, że po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE budżet unijny zmniejszy się o ok. 60 mld euro. Rządy bogatych krajów Zachodu chcą przy okazji negocjacji budżetowych pokazać swoim społeczeństwem, że walczą o każdy grosz podatników.

Z kolei państwa, które chcą utrzymania budżetu bez cięć, wskazują, że luka wynikająca z brexitu może być uzupełniona z pomocą nowych źródeł finansowania. Wskazują na nie też instytucje unijne. O takich źródłach mówił np. premier Mateusz Morawiecki po ubiegłotygodniowym spotkaniu w Brukseli z Michelem, wskazując na możliwe opłaty od plastiku czy działania wielkich korporacji na jednolitym rynku. Inne dyskutowane źródła to podatek od przewoźników lotniczych czy podatek węglowy.

Tu jednak problemem są decyzje polityczne i podziały we Wspólnocie. Przykładowo w przypadku podatku cyfrowego, który jest jedną z propozycji zasilenia budżetu dodatkowymi pieniędzmi, UE czeka na opinię OECD, która ma pojawić się w drugiej połowie roku.

Dodatkowo w budżecie mają pojawić się nowe priorytety, takie jak zmiany klimatu, obronność czy migracja, a to oznacza też – jak podkreślają kraje przeciwne cięciom – konieczność znalezienia nowych środków na ich realizację. Ich zdaniem budżet nie może więc być mniejszy niż poprzedni.

Inną problematyczną kwestią, która będzie musiała być rozwiązana na poziomie Rady Europejskiej, będą rabaty w budżecie. Na unijne ramy finansowe składają się składki członkowskie państw, obliczane proporcjonalnie do ich dochodu narodowego. Część krajów płaciła jednak mniej niż powinna według tej zasady, bo w toku negocjacji wywalczyła sobie rabat.

Najbardziej znanym rabatem dysponowali Brytyjczycy, którzy jednak 31 stycznia opuścili Wspólnotę. Takie rabaty mają również np. Holandia, Szwecja czy Dania, ale KE chciała, żeby w nowym budżecie już ich nie było. Ta kwestia może się też okazać sporna podczas rozmów budżetowych.

„Myślę, ze dla niektórych państw członkowskich, szczególnie dla Niemiec czy Holandii, kwestia rezygnacji z rabatów będzie niezwykle trudna” – powiedział.

Pytaniem otwartym pozostaje też budząca kontrowersje propozycja powiązania unijnych funduszy z praworządnością. Choć KE przedstawiła ją w 2018 r. przy okazji prezentacji budżetu, to prawnicy Rady Europejskiej w wydanej opinii odnieśli się do niej krytycznie, wskazując na brak kryteriów oceny praworządności. Podobną opinię wyraził też Europejski Trybunał Obrachunkowy. Nieoficjalnie mówi się w Brukseli, że Michel może przedstawić własną propozycję w tej sprawie.

Budżet unijny musi zostać przyjęty jednomyślnie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Sztab Kidawy-Błońskiej złożył skargę na TVP. Nie podobają im się relacje z kampanii

Małgorzata Kidawa-Błońska / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Rzecznik sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej poinformował o złożeniu skargi na TVP do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Co takiego nie spodobało się politykom Platformy? Chodzi o relacjonowanie kampanii. „Apelujemy o ukaranie Telewizji Polskiej za nieobiektywny i stronniczy sposób relacjonowania kampanii wyborczej – wyjaśnia Adam Szłapka. Całą sprawę krótko kwituje natomiast poseł Jacek Świat z sejmowej komisji kultury „Wniosek do KRRiT to przejaw hipokryzji” - podkreśla.

TVP zarzucono działanie sprzeczne ze wskazanymi w ustawie o radiofonii i telewizji zadaniami medium publicznego, czyli powinności rzetelnego ukazywania wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą, a także działanie sprzeczne z zobowiązaniem mediów publicznych do zachowania „pluralizmu, bezstronności i wyważenia”.

Zgodnie z wyjaśnieniami Adama Szłapki podstawą skargi jest sposób relacjonowania kampanii wyborczej na urząd prezydenta przez „Wiadomości” TVP.

W „Wiadomościach” z soboty 15 lutego kampania relacjonowana była w sposób skrajnie nieobiektywny i stronniczy, a zasada pluralizmu sprowadzona została do fikcji.
- twierdzi Rzecznik sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

W skardze oceniono, że radykalnie zachwiane zostały proporcje czasu poświęconego kampanii poszczególnych kandydatów. Jak zauważono, kampanii kandydata Andrzeja Dudy poświęcona została trwająca 6 minut relacja z inauguracji oraz materiał dotyczący programu onkologicznego, który prezentował program kandydata, a także ilustrowany był zdjęciami i wypowiedziami z inauguracji zaprezentowanej już w poprzednim materiale.

Jak wskazano, łącznie kampanii Andrzeja Dudy poświęcono w tej audycji 10 minut.

„W tej samej audycji, Małgorzacie Kidawie Błońskiej i jej kampanii wyborczej „Wiadomości” poświęciły 20 sekund w trwającym niecałe 1,5 min. materiale relacjonującym kampanie wszystkich pozostałych kandydatów. „Oznacza to, że relacja z kampanii Andrzeja Dudy trwała w tym wydaniu „Wiadomości” 30 razy dłużej niż relacja z kampanii Małgorzaty Kidawy Błońskiej”.
- czytamy w skardze.

To jeszcze nie wszystko. Politykom PO nie podoba się także forma realizacji poszczególnych materiałów. W treści skargi sztabowcy Kidawy-Błońskiej żalą się, że forma realizacyjna radykalnie różnicowała przekaz w odniesieniu do kandydata Andrzeja Dudy i pozostałych kandydatów.

„Materiały dotyczące kampanii Andrzeja Dudy zrealizowane były z najwyższą starannością i jakością techniczną podczas kiedy materiał o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej wyglądał jakby zrealizowała go ekipa amatorów z przestarzałym sprzętem, celowo wybierająca niekorzystne ujęcia i fragmenty spotkania”.
- napisano.

Trzeba jednak przyznać, że nie ma dobrej passy Małogrzata Kidawa-Błońska, która w ostatnim czasie zaliczyła przynajmniej kilka wpadek. Problemy z geografią, ciepłe przywitanie przywitanie z działaczami KOD zakłócającymi przemówienie prezydenta RP, wpadki i lapsusy słowne. Do tego doszło właśnie... przekręcenie nazwiska urzędującego prezydenta.
[polecam:https://niezalezna.pl/311490-trwa-pomylkowa-seria-malgorzaty-kidawy-blonskiej-co-tym-razem-nie-wyszlo-kandydatce ]

Poseł komisji kultury Rafał Bochenek w kontekście skargi sztabu kandydatki PO na prezydenta zwraca uwagę właśnie na całe pasmo wpadek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Co do pozytywnych lub negatywnych komentarzy na temat pani Kidawy-Błońskiej, z całym szacunkiem, ale to sama kandydatka poprzez swoje liczne wpadki, braki elementarnej wiedzy i nieprzygotowanie prowokuje taki społeczny odbiór. Martwi mnie, że politycy PO chcieliby ręcznie sterować przekazem medialnym. To budzi mój niepokój.
- dodaje Bochenek.
 [polecam:https://niezalezna.pl/311457-malgorzata-kidawa-blonska-jak-ryszard-petru-wpadek-jest-coraz-wiecej-za-duzo-pracy-za-szybko]

Komentując złożenie skargi w tej sprawie inny poseł z sejmowej komisji kultury i środków przekazu Jacek Świat z PiS ocenił, że wniosek do KRRiT to „przejaw hipokryzji”.

Pani Kidawa-Błońska i jej sztab chyba liczą na krótką pamięć Polaków. Media publiczne przez lata były politycznym interesem między PO, SLD a PSL. Tam nastąpił podział łupów, który przez kilkanaście lat trwał i te partie tam absolutnie dominowały, wszystko, co wyrastało ponad prawem, zostało wycięte dokładnie. [...] Jeszcze do niedawna polski rynek medialny to był Bantustan, w którym przytłaczająca większość mediów śpiewała w jednym chórze, czy to mediów publicznych, czy prywatnych. To była sytuacja nie do przyjęcia w demokratycznym kraju. W tej chwili nastąpiło pewne zrównoważanie. Wszystkie strony sporu politycznego, ideologicznego mają szansę zaistnieć w mediach.
- podkreślił poseł PiS.
Jego zdaniem, na rynek medialny w Polsce trzeba patrzeć jak na całość.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts