Blisko 1400 zgonów z powodu koronawirusa. Odnotowano ponad 5000 nowych przypadków infekcji

/ zdjęcie ilustracyjne/ pixabay.com/@geralt

  

Do 1380 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych koronawirus w Chinach. Państwowa komisja zdrowia poinformowała dziś w Pekinie o kolejnych 121 zgonach. Odnotowano też 5090 nowych przypadków infekcji.

W całym kraju zakażonych jest już 63 851 osób.

Do czwartku 6982 osoby wyzdrowiały i zostały już wypisane ze szpitali.

Chińskie władze przyznały w środę, że rzeczywista liczba zmarłych i zakażonych może być wyższa.

Poza Chinami liczba osób zakażonych koronowirusem wzrosła do 580, z których dwie zmarły. Najwięcej zakażonych jest w Japonii - 251, Singapurze (58) i Tajlandii (33). Koronawirusa zlokalizowano w 24 państwach.

W piątek po południu rozpocznie się ewakuacja 218 pasażerów ze statku wycieczkowego Diamond Princess, który przechodzi kwarantannę w pobliżu portu w Jokohamie. Na pokładzie jest 2600 pasażerów i 1045 członków załogi. W czwartek ministerstwo zdrowia Japonii poinformował o 44 nowych przypadkach zakażenia na wycieczkowcu.

Kwarantanna wycieczkowca ma trwać do środy, ale rząd Japonii wyraził zgodę, aby już w piątek z pokładu zeszły osoby powyżej 80. roku życia, które cierpią na przewlekłe choroby, a test na koronawirusa w ich przypadku dał wynik negatywny.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła we wtorek, że epidemia stanowi poważne zagrożenie dla świata, potencjalnie większe niż terroryzm. Świat musi "obudzić się i uznać tego wrogiego wirusa za wroga publicznego numer jeden" - podkreślił dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Dodał, że pierwsza szczepionka przeciw wirusowi może być dostępna za 18 miesięcy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Śledztwo ws. składowiska odpadów w Nowej Hucie umorzone

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Krakowska prokuratura umorzyła śledztwo ws. składowiska odpadów poprzemysłowych przy ul. Dymarek w Nowej Hucie. Przyczyną decyzji jest brak dowodów na to, aby w tym rejonie doszło do skażenia gleby i wód.

U podstaw takiej decyzji legły ustalenia opinii przedstawionych przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska-Centralne Laboratorium Badawcze wraz z wynikami badań przeprowadzonymi przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Krakowie

– wyjaśnił rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko.

Według przekazanych przez prokuratora informacji, opinie i wyniki badań (przeprowadzone w ubiegłym roku) tych jednostek nie wykazały przekroczonych wartości szkodliwych substancji w środowisku, a jednocześnie dowiodły, że wody podziemne objęte badaniem miały dobrą jakość; cechowała je niska zawartość rtęci, kadmu, ołowiu, niklu, arsenu i cynku.

Również wody drenażowe i oczyszczone ścieki przemysłowe odprowadzane do wód powierzchniowych nie wykazywały przekroczeń wartości dopuszczalnych wskaźników zanieczyszczeń w ściekach przemysłowych.

Prokuratura Rejonowa Kraków-Nowa Huta w lipcu ub.r. rozpoczęła postępowanie przygotowawcze ws. zanieczyszczenia powierzchni ziemi i wód gruntowych w okolicy składowiska przy ul. Dymarek w Krakowie.

Śledztwo było wynikiem m.in. doniesień medialnych, że na tym składowisku, działającym od 1952 r., które było wykorzystywane przez Hutę im. Lenina i kolejne huty, znajdują się – i to w dużych ilościach - metale ciężkie: ołów, cynk, kadm i rtęć.

Według dr Mariusza Czopa z Akademii Górniczo-Hutniczej, który prowadził niezależne badania próbek pobranych ze składowiska przy ul. Dymarek, wyniki badań uzyskane przez Inspektorat, to konsekwencja obranej metody. Jego zdaniem, aby ocenić wpływ składowiska na środowisko, trzeba prześledzić, jakimi drogami zanieczyszczenia mogą się przedostawać, np. do gruntu, i inną metodą przeprowadzić dużo szersze badania. Jak podkreślił, z dokumentów takich jak "Przegląd ekologiczny składowisk odpadów" z 2002 r. oraz z wniosku o pozwolenie zintegrowane dla tego konkretnego składowiska "jasno wynika, że wpływa ono na środowisko".

Teren przy ul. Dymarek należy do gminy Kraków, a jest użytkowany przez koncern hutniczy ArcelorMittal, który składuje tu odpady. Firma, w odpowiedzi m.in. na list prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, zapowiedziała, że do 2024 r. planuje usunąć wszystkie odpady żużlowe i rozbiórkowe ze składowiska w Pleszowie (obszar przy ul. Dymarek, wchodzący w skład Nowej Huty) i przekazać je do przetworzenia w przemyśle budowlanym, zaś szlamy żelazonośne w 2020 r. przestaną być kierowane na składowisko, które w ciągu 7-10 lat zostałoby "całkowicie oczyszczone".

We wrześniu Fundacja Frank Bold, zajmująca się prawem ochrony środowiska, złożyła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zgłoszenie bezpośredniego zagrożenia w środowisku. Powołania zespołu ekspertów i przeprowadzenia niezależnych badań tego terenu oraz obszaru wokół kombinatu domagali się w uchwale również radni. Uchwałę tę uchylił wojewoda małopolski argumentując, że jej zapisy są niezgodne z prawem. To rozstrzygnięcie wojewody radni skarżyli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który jednak przyznał rację wojewodzie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts