Święto zakochanych? "Precz"! Na ulicach Indii - MORALNE PATROLE

/ Obraz 024-657-834 z

  

Radykalne organizacje hinduskie protestują przeciwko obchodzeniu walentynek w Indiach. Moralne patrole mają doprowadzać pary na policję "za obsceniczne zachowanie i obrazę indyjskiej kultury". Młodzi ludzie mają jednak dość kontroli starszego pokolenia.

Kilku mężczyzn na komendę przedziera na pół kartkę walentynkową z serduszkami. Jeden z nich podpala walentynkę. "Precz z walentynkami!" - skanduje tłum, wymachując pomarańczowymi flagami.

"To jest ostrzeżenie na kilka dni przed walentynkami dla wszystkich, którzy będą łamać prawo 14 lutego, zachowując się obscenicznie"

- powiedział 42-letni Vinod Sharma o demonstracji w Kojambatur, na południu Indii. Sharma działa w radykalnej grupie Hindu Sena (Armia Hindusów), która sprzeciwia się zachodniej tradycji walentynek. "W piątek 14 lutego będziemy patrolować wiele miast kraju, w tym Delhi" - tłumaczy. Hindu Sena i Bharata Sena (Armia Bharatu, sanskrycka nazwa Indii) zapowiedziały doprowadzenie na policję każdej "niestosownie zachowującej się pary".

Artykuły 292 i 294 indyjskiego kodeksu karnego przewidują trzy miesiące więzienia i grzywnę za publikacje obscenicznych książek i wierszy oraz nieprzyzwoite zachowanie, gesty czy śpiewanie piosenek w miejscu publicznym. Nie precyzuje jednak, co dokładnie może być uznane za obsceniczne.

"W naszym kraju publiczne całowanie się jest uznawane za obsceniczne" - mówi dziennikowi "The Indian Express" Vishnu Gupta, lider Hindu Seny. "To zły przekaz, który jest sprzeczny z indyjską kulturą" - podkreśla.

W 1944 roku Sadat Hasan Manto, słynny pisarz tworzący w języku urdu, stanął przed sądem za obsceniczne użycie słowa "biust" w jednym ze swoich opowiadań. "Jakiego słowa się ode mnie oczekuje na określenie kobiecych piersi? Orzeszki?" - pytał na rozprawie. Sędzia uniewinnił pisarza, który regularnie z tego powodu trafiał do sądów. Ponad 75 lat później wciąż zdarzają się podobne sprawy.

"Publiczne całowanie się i trzymanie się za ręce nie przystoi" - wylicza Vinod, trzymając się za ręce ze znajomym. W Indiach to częsty widok i świadczy o przyjaźni mężczyzn. "Chodzi o trzymanie się za ręce kobiet i mężczyzn w miejscu publicznym" - tłumaczy. "Każdy powinien się zakochiwać. Ale nic nie powinno być czynione publicznie" - twierdzi Gupta.

"I tu jest sedno problemu. Wyrażanie uczuć między płciami, nawet małżonkami, spychane jest w sferę domową, a nawet tam tłumione. Nauczyliśmy się tego od Brytyjczyków z czasów kolonii"

- tłumaczy Jyotsna Khatry, która prowadzi filmową firmę produkcyjną w Delhi. Historycy są zgodni co do przejęcia wiktoriańskiej moralności przez mieszkańców kraju bogatego w literaturę naruszającą tabu, gdzie powstała m.in. Kamasutra. Ramachandra Guha, historyk i biograf Mahatmy Gandhiego, również zwracał uwagę na ultrakonserwatywne poglądy "ojca Indii" na seksualność.

Hindu Sena i podobne organizacje protestujące przeciw walentynkom, twierdzą jednak, że indyjska kultura jest obecnie zagrożona wpływem Zachodu, a same walentynki promują zakazaną miłość pozamałżeńską.

"Ideałem miłości w kulturze indyjskiej jest miłość Radhy i Kryszny" - podkreśla Gupta. Radha, to jedna z wielu pasterek i kochanek Kryszny, który jest wcieleniem boga Wisznu. "Ale to zupełnie inny przypadek, w końcu Kryszna jest bogiem"

- oburza się Vinod Sharma.

Młodzi Indusi w przeciwieństwie do starszego pokolenia nie widzą nic złego w walentynkach. "Może nawet są one pewnym manifestem i sprzeciwem wobec starszego pokolenia, które chce nas kontrolować i najlepiej szybko wysyłać do świątyń na śluby" - mówi Aditi Banarjee, 23-letnia studentka z Delhi.

Od 2014 roku w walentynki na promenadzie w południowoindyjskim Koczinie i innych miastach, powtarzana jest akcja "Pocałunek Miłości", gdzie pary Indusów publicznie się całują. Regularnie dochodzi wtedy do utarczek z przeciwnikami święta. "Trudno im zaakceptować, że Indie, szczególnie w miastach, się zmieniają" - wskazuje Banarjee.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Prof. Chazan znów pod ostrzałem. Jego sprawa trafi teraz do Strasburga

Prof. Bogdan Chazan / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Śledztwo przeciwko prof. Bogdanowi Chazanowi, który kilka lat temu odmówił zamordowania nienarodzonego dziecka swojej pacjentki, zostanie wznowione. Europejski Trybunał Praw Człowieka zbada, czy prawa kobiety poprzez odmówienie jej wykonania aborcji nie zostały złamane. Dziecko, które urodziła pacjentka, w wyniku licznych chorób zmarło niedługo po przyjściu na świat - informuje dzisiaj "Gazeta Polska Codziennie".

Sprawa dotyczy wydarzeń z 2014 r., kiedy to pacjentka warszawskiego Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny chciała dokonać aborcji w 22. tygodniu ciąży. Podejrzewano, że jej dziecko urodzi się z licznymi wadami fizycznymi. Kierownikiem szpitala był wówczas prof. Bogdan Chazan. Odmówił on zamordowania dziecka pacjentki. Powołał się przy tym na zapisaną w polskim prawie tzw. klauzulę sumienia. Zdaniem lekarza nie należy bowiem pozbawiać człowieka życia z powodu jego stanu zdrowia. Prof. Chazan zapewnił kobiecie wsparcie i opiekę medyczną oraz polecił hospicjum, do którego mogłaby się udać po porodzie. Ostatecznie pacjentka urodziła dziecko. Ze względu na liczne choroby po kilku dniach zmarło. [polecam:https://niezalezna.pl/304535-profesor-chazan-zrezygnowal]

Sprawę nagłośniły wówczas lewicowe media. Prof. Chazanowi zarzucano nieudzielenie pomocy kobiecie, złamanie jej prawa do wolnego wyboru oraz niewykonanie aborcji pomimo wystarczającej ku temu przesłanki.

Przeciwko prof. Chazanowi zostało wszczęte śledztwo. W 2018 r. umorzyła je warszawska Prokuratura Okręgowa. Teraz sprawa zostanie ponownie rozpatrzona przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Prawnik Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka poinformował w poniedziałek na Twitterze, że skarżącą na prof. Chazana jest matka zmarłego dziecka.

CZYTAJ WIĘCEJ w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts