Sejm odrzucił wniosek Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Za udzieleniem wotum nieufności Kamińskiemu opowiedziało się 216 posłów, przeciwko było 233, jeden poseł wstrzymał się od głosu. Wniosek poparły wszystkie opozycyjne kluby: Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-Kukiz15 oraz koło Konfederacji. Przeciwko był tylko klub PiS.

W obronie swego ministra wystąpił m.in. premier Mateusz Morawiecki, który przekonywał, że Kamiński to "najlepszy koordynator służb specjalnych, jakiego miała Polska od bardzo dawna".

Kamiński w odpowiedzi na zarzuty posłów opozycji zapewniał, że ma dla funkcjonariuszy "zawsze ten sam przekaz - złodziej jest złodziejem, a to, jaką partyjną legitymację nosi, nie ma znaczenia".

- Jestem trochę rozczarowany brakiem merytorycznego charakteru tej debaty. Starałem się rzeczowo odpowiedzieć na wszystkie zarzuty formułowane przez opozycję

-  powiedział Kamiński dziennikarzom po głosowaniu.

Jego zdaniem, była to "awantura polityczna". "Nawiązywano w wypowiedziach opozycji nawet do kampanii prezydenckiej, atakując przy okazji prezydenta Andrzeja Dudę" – powiedział Kamiński.

- Obiektywnie Polska jest bezpieczna, Polacy czują się bezpiecznie w naszym państwie i takie niemerytoryczne, polityczne debaty na temat bezpieczeństwa wydaje się, że nie mają sensu, ale ja z pełną pokora podchodzę do procedur parlamentarnych

- zapewnił minister.

Pytany o powody podania szczegółów dotyczących prywatnego życia w podsłuchach CBA w sprawie majątku Kwaśniewskich powiedział, że decyzje "zostały zatwierdzone przez prokuraturę i są to decyzje zgodne z prawem". "Jest to absolutnie legalne w tym kontekście" - zapewnił.

- Swego czasu chciano wsadzić mnie do więzienia za to, że jako szef CBA miałem czelność sprawdzać majątek byłego prezydenta, wtedy niezwykle popularnego polityka. Dziś jestem po raz kolejny pomawiany, że jakoby miałem ze względów politycznych, wbrew materiałowi zgromadzonemu przez służbę, którą kierowałem, chcieć doprowadzić do postawienia fałszywych zarzutów byłej parze prezydenckiej. Nigdy tak nie było

- przekonywał Kamiński. Jak dodał, zawsze była to rzetelna, ciężka praca funkcjonariuszy.