Średniowieczne witraże na wystawie w Krakowie

Stworzenie aniołów

Mistrz Cyklów Starego i Nowego Testamentu
Kraków, przed 1365, Bazylika Mariacka / mnk.pl

  

„Cud światła” w Muzeum Narodowym w Krakowie to opowieść o witrażach, szklanych obrazach ożywianych światłem, stawiająca pytania, czym one były w epoce średniowiecza, kiedy i dlaczego zaczęły znikać z pola widzenia, a w końcu – jakie drogi prowadziły do ich ponownego odkrywania 
w XIX wieku.

Wystawa „Cud światła. Witraże średniowieczne w Polsce” to pierwsza tak obszerna prezentacja średniowiecznych witraży w Muzeum Narodowym w Krakowie. Jest pionierska w skali całego polskiego muzealnictwa – zarówno ze względu na wartość pokazanych dzieł, ich merytoryczne opracowanie, jak i kwestie konserwatorskie związane z ich eksponowaniem w muzeum. Witraże, choć rozwijały się także w późniejszych epokach historycznych, należą do symboli kultury średniowiecznej łacińskiej Europy. Kluczowe znaczenie ma tu tytułowy „cud światła”, odwołujący się do ówczesnej teologii późnego antyku i wczesnego średniowiecza, w której światłu nadano znaczenie symboliczne, odnoszące się do obecności Boga w świecie. W konsekwencji malarstwo witrażowe, w które integralnie jest wpisane światło, mogło zyskać tak istotne znaczenie ideowe i artystyczne, czego najlepszym wyrazem są monumentalne witraże w katedrach, kościołach i kaplicach gotyckich. Takie też treści znajdujemy w średniowiecznych witrażach z Polski prezentowanych na wystawie w Muzeum Narodowym w Krakowie. Pokazują one, w jaki sposób metafizyka światła znajdowała artystyczny wyraz, a tym samym, jakie obowiązywały wówczas definicje piękna, ale także jaką rangę miał witraż jako medium służące przekazywaniu często bardzo złożonych treści teologicznych i prawd wiary. 

– mówi prof. dr hab. Andrzej Szczerski, dyrektor MNK.

Witraże – kombinacja odpowiednio przyciętych szkieł pokrytych kilkoma warstwami farby i wypalanych w piecu, następnie ujętych w ołowiane listwy – były znane już w czasach karolińskich, ale eksperymentów z barwnym szkleniem okien dokonywano znacznie wcześniej. W średniowieczu witraże wypełniały okna budynków świeckich, a najczęściej kościelnych; chwaląc swoim wielobarwnym przepychem Stwórcę świata, opowiadały historię zbawienia ludzkości, a w wizerunkach świętych ukazywały właściwe wzorce moralne. Przekazywały nieraz skomplikowane treści teologiczne, czytelne jedynie dla wykształconych; światłem i feerią barw oddziaływały na wszystkich. Witraże
w średniowieczu były ogromnym artystycznym, technicznym i finansowym wyzwaniem, stając się potwierdzeniem prestiżu zleceniodawców. W okresie nowożytnym masowo usuwano je z okien, przez co do naszych czasów dotrwał znikomy ich procent. Do najpiękniejszych należą słynne witraże katedr w Chartres we Francji, w Kolonii
w Niemczech, w Canterbury w Anglii. W Polsce najwięcej witraży średniowiecznych zachowało się
w Małopolsce, a do najświetniejszych należą przeszklenia kościołów krakowskich: Mariackiego, Bożego Ciała oraz kościoła i klasztoru Dominikanów.

Na wystawie w MNK będzie można zobaczyć 77 witraży z polskich kolekcji muzealnych i prywatnych oraz z kościołów i klasztorów, stworzonych między XII a XVI wiekiem. Pokaz dopełni 78 innych dzieł sztuki, takich jak obrazy, hafty, złotnictwo, dokumenty, rysunki, projekty witraży, grafiki i książki. Większość eksponatów nigdy nie była prezentowana publiczności, a wiele zostało zakonserwowanych specjalnie z myślą o tej wystawie. Wyjątkowym rarytasem są kwatery z okien kościoła Mariackiego w Krakowie, na co dzień umieszczone wysoko w oknach za Ołtarzem Wita Stwosza.

Czternastowieczne witraże z kościoła Mariackiego możemy uznać za rdzeń wystawy, a wyjątkowa możliwość pokazania ich publiczności stała się jednym z pretekstów do jej zorganizowania. Rusztowania zbudowane w prezbiterium do celów trwającej właśnie konserwacji Ołtarza Mariackiego dały możliwość wyjęcia z okien pewnej liczby witraży. Mój pomysł podchwycił archiprezbiter kościoła Mariackiego ks. dr Dariusz Raś, rozumiejący świetnie, że następna taka okazja może się nadarzyć za pół wieku. Bez życzliwości archiprezbitra oraz wielu innych osób i instytucji tej wystawy nie udałoby się zorganizować. 

– opowiadała kurator wystawy dr Dobrosława Horzela.

Wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie to opowieść o zmianach rangi witrażownictwa w historii sztuki. Rozpoczyna ją część poświęcona specyfice zawodu witrażysty. Kim był, jakie umiejętności musiał posiadać, by tworzyć dzieła malarskie trwale związane z architekturą? Twórca witraży musiał konsultować się z architektem i budowniczym, by mieć na uwadze dopasowanie „świecącego obrazu” do okna. Przebudowy, katastrofy i inne wydarzenia losowe zmieniały witraże, jak więc je „czytać”?

Witraż jako rodzaj monumentalnego malarstwa uzupełnia nasz obraz sztuki średniowiecznej w Polsce. Następna część wystawy opowiada zatem o witrażach jako nieco zapomnianym rodzaju sztuki
w kontekście innych jej mediów: haftów, złotnictwa, malarstwa tablicowego.

Kolejny temat to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: jak te dzieła oddziaływały, skoro znajdowały się bardzo wysoko? Czy konieczna była odpowiednia wiedza, by pojąć to malarstwo? A może witraż działał przez to, że światło – jako przejaw Boga – i kolory dzięki swojej symbolice zawsze mówią o Stwórcy?

W osobnej sali dokumenty i relikty archeologiczne próbują odpowiedzieć na pytania, jak to się stało, że witraże średniowieczne zniknęły z pola widzenia? Dlaczego i w jakich okolicznościach je wyrzucano, jaki był powód, że niszczały? Ile mamy jeszcze zamurowanych witraży i czekających na odkrycie rezerwatów archeologicznych kryjących szczątki szklanych dekoracji okiennych?

Do ponownego odkrycia witraży w Polsce doszło w 1820 roku, kiedy Duńczyk Bertel Thordvalsen zachwycił się „starożytnymi oknami” w kościele Mariackim. Skutkiem tego było zainteresowanie prasy i dyskusja nad konserwowaniem tych dzieł. Od tamtego czasu zainteresowanie tego rodzaju sztuką rośnie. „Przypominanie” to zatem tytuł ostatniej części pokazu, prezentującej różne aspekty odkrywania witraży w XIX wieku: dokumentowanie, restaurowanie, projektowanie nowych witraży do gotyckich kościołów, wcześniej pozbawionych barwnych przeszkleń (hitem są projekty do katedry przemyskiej autorstwa Jana Matejki), wreszcie: kolekcjonerstwo witraży, problem reprezentowany między innymi przez znakomite, powstałe na początku XIII wieku dzieła z dawnej kolekcji Zamoyskich w Adampolu, ale też przez pastisze i falsyfikaty, które tak chętnie tworzyli dziewiętnastowieczni witrażyści i restauratorzy.

W tej części wystawy stworzono makietę prezbiterium kościoła Mariackiego, w której wnętrzu zobaczymy witraże z czasów Kazimierza Wielkiego. Na ich przykładzie widać, w jaki sposób warunki klimatyczne – deszcze, śniegi i wiatr – odcisnęły na tych dziełach swoje piętno.

Witraże nieczęsto goszczą na wystawach, a jeśli już, to nie jako malarstwo, lecz w „rezerwacie” zwanym rzemiosłem artystycznym. Prezentacja witraży to zawsze trudne przedsięwzięcie; przygotowania do wystawy zaczęły się już w 2016 roku. „Cud światła” to wyjątkowy pokaz. Rzadka okazja, by stanąć twarzą w twarz z tymi cudownymi obrazami.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: mnk.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Prof. Chazan znów pod ostrzałem. Jego sprawa trafi teraz do Strasburga

Prof. Bogdan Chazan / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Śledztwo przeciwko prof. Bogdanowi Chazanowi, który kilka lat temu odmówił zamordowania nienarodzonego dziecka swojej pacjentki, zostanie wznowione. Europejski Trybunał Praw Człowieka zbada, czy prawa kobiety poprzez odmówienie jej wykonania aborcji nie zostały złamane. Dziecko, które urodziła pacjentka, w wyniku licznych chorób zmarło niedługo po przyjściu na świat - informuje dzisiaj "Gazeta Polska Codziennie".

Sprawa dotyczy wydarzeń z 2014 r., kiedy to pacjentka warszawskiego Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny chciała dokonać aborcji w 22. tygodniu ciąży. Podejrzewano, że jej dziecko urodzi się z licznymi wadami fizycznymi. Kierownikiem szpitala był wówczas prof. Bogdan Chazan. Odmówił on zamordowania dziecka pacjentki. Powołał się przy tym na zapisaną w polskim prawie tzw. klauzulę sumienia. Zdaniem lekarza nie należy bowiem pozbawiać człowieka życia z powodu jego stanu zdrowia. Prof. Chazan zapewnił kobiecie wsparcie i opiekę medyczną oraz polecił hospicjum, do którego mogłaby się udać po porodzie. Ostatecznie pacjentka urodziła dziecko. Ze względu na liczne choroby po kilku dniach zmarło. [polecam:https://niezalezna.pl/304535-profesor-chazan-zrezygnowal]

Sprawę nagłośniły wówczas lewicowe media. Prof. Chazanowi zarzucano nieudzielenie pomocy kobiecie, złamanie jej prawa do wolnego wyboru oraz niewykonanie aborcji pomimo wystarczającej ku temu przesłanki.

Przeciwko prof. Chazanowi zostało wszczęte śledztwo. W 2018 r. umorzyła je warszawska Prokuratura Okręgowa. Teraz sprawa zostanie ponownie rozpatrzona przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Prawnik Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka poinformował w poniedziałek na Twitterze, że skarżącą na prof. Chazana jest matka zmarłego dziecka.

CZYTAJ WIĘCEJ w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts