Sekretarz stanu w ministerstwie sportu Anna Krupka zaznaczyła, że w przypadku obu wymienionych imprez wkroczono już w finalny etap przygotowań. W przypadku igrzysk szeroko omawiał je sekretarz generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego Adam Krzesiński. Zaznaczył on, że do połowy kwietnia wszystkie krajowe komitety muszą podać liczebność szerokiego składu swojej reprezentacji.

- Zaliczane są do niego wszystkie potencjalne osoby, w tym także trenerzy, lekarze i inne osoby współpracujące. W naszym przypadku będzie to ok. 700-750 nazwisk. Z tej listy będziemy systematycznie wykreślać kolejne wraz z zakończeniem kwalifikacji w poszczególnych sportach, a w niektórych potrwają one do końca czerwca

- relacjonował.

Przypomniał, że obecnie Polska ma potwierdzone 77 kwalifikacji na tegoroczne igrzyska.

- Maksymalnie zakładamy, że będzie to ok. 260 zawodników, ale realnie myślę, że między 210 a 230

 - zastrzegł.

Poinformował też, że PKOl zawarł umowę o współpracy z położonym o nieco ponad 100 km od Tokio miastem Takasaki. Polscy olimpijczycy z niektórych sportów będą tam mogli odbyć ostatnie przygotowania go startu w igrzyskach. Podkreślił, że to zawodnicy i ich trenerzy decydują o terminie wylotu do Japonii.

- Dzień wcześniej będą mieli ślubowanie w Warszawie. Mała grupa doleci do Tokio spoza Polski. W związku z umową z PLL LOT na dziś zarezerwowanych mamy ok. 500 miejsc w samolotach. Będziemy je stopniowo zwalniać, jeśli ktoś straci szanse na kwalifikacje olimpijską

- zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że lot do Japonii jest długi i w związku z tym część polskich sportowców będzie mogła liczyć na komfort podróży w klasie biznesowej.

- Taką możliwość zyskają medaliści olimpijscy z Rio de Janeiro i aktualni mistrzowie świata. Nie wykluczamy, że grono to zostanie powiększone o innych zawodników w ramach wyjątku. Pozostali będą podróżować klasą ekonomiczną

- poinformował.

Krzesiński opisywał także zasady przewozu dużego sprzętu sportowego i np. koni. Jak zaznaczył, transport taki organizują światowe federacje poszczególnych sportów. Wspomniał także o strojach olimpijczyków i kamizelkach chłodzących. Szef misji medycznej Jarosław Krzywański wskazał, że liczyć się trzeba z tym, iż w czasie igrzysk sportowcy będą narażeni na ekstremalnie wysokie temperatury, wysoką wilgotność, dolegliwości związane ze zmianą strefy czasowej oraz choroby spotykane w tej części świata.

- Najgłośniej teraz oczywiście jest na temat koronawirusa. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana, będziemy reagować. Trudno obecnie przewidzieć, w jakim kierunku rozwinie się ta epidemia. Na razie, niestety, przybywa zakażeń i ofiar śmiertelnych. Komunikaty będą musiały wydać Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz służby sanitarne Japonii. Mam nadzieję, że epidemia wygaśnie i będzie bezpiecznie, a sportowcy polecą na igrzyska

- zaznaczył Krzywański.

Posłowie pytali, czy istnieje ryzyko zmiany lokalizacji tegorocznych zmagań olimpijskich w związku z koronawirusem. Krzesiński zaznaczył, że jak na razie Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie przekazywał, by rozważał taką opcję. Polityków interesowała też wysokość premii przewidzianych za medale olimpijskie. Krupka podała, że szacuje się, że biało-czerwoni mogliby zdobyć w Tokio ok. 15 krążków.

- Zgodnie z ustawą, premia za złoto wynosić może maksymalnie do 80,5 tys. zł, za srebro do 57,5 tys., a za brąz 46 tys.

 - wyliczała.

Sekretarz generalny PKOl zaznaczył, że wysokość nagród za medale zarząd tej organizacji jeszcze nie zatwierdził. Krupka poinformowała, że dotychczas 14 polskich związków sportowych podpisało umowy na przygotowania do igrzysk.

Prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga zapewnił, że przygotowania sportowców niepełnosprawnych przebiegają bez zakłóceń, a kierowana przez niego organizacja korzysta z analogicznych rozwiązań co PKOl.

- Na dziś mamy ok. 40 kwalifikacji. Szacujemy, że na paraolimpiadę pojedzie ok. 90 zawodników

 - podał.