W rozmowie z "Gościem Niedzielnym" Błaszczak podkreślił, że samoloty, na dostawę których podpisano niedawno umowę z Amerykanami, w bardzo dużym stopniu podniosą poziom naszych zdolności obronnych.

- To przeskok technologiczny dla naszego wojska

 - zaznaczył minister.

Błaszczak powiedział też, że zarzuty dotyczące zakupu samolotów bez serwisu są nieprawdziwe. 

- Kupiliśmy samolot wraz z pakietem szkoleniowym i pakietem logistycznym, czyli z całym systemem, także z serwisem, który pozwala na utrzymanie - mówił szef MON.

Z kolei na zarzut dotyczący konieczności dołożenia co najmniej 4,6 mld zł w celu osiągniecia pełnej sprawności przez F-35 odparł: "takie twierdzenie jest nieuzasadnione".

- Oczywiście będziemy inwestować w infrastrukturę lotniskową, ale to jest pewien proces, który kontynuujemy, gdyż już mamy lotniska przystosowane do F-35

 - powiedział.

Pytany o brak offsetu w podpisanym kontrakcie zwrócił uwagę, że polski rząd otrzymał ofertę przystąpienia do programu F-35 na przełomie 2008 i 2009 r.

- Gdybyśmy to zrobili, teraz mielibyśmy udział w produkcji tego samolotu. Jednak ówczesny szef MON Bogdan Klich odrzucił tę ofertę.(...) Dziś program F-35 jest zamknięty, uczestniczy w nim dziewięć państw. One w niego zainwestowały, ale mają korzyści polegające na tym, że współprodukują ten samolot i mają udział w zyskach z jego sprzedaży

 - dodał Błaszczak.