- Publikowane w piątek dane o PKB wprawdzie dane mają charakter historyczny, jednak nie pozostaną zapewne bez wpływu na zachowania firm oraz gospodarstw domowych - stwierdził ekonomista.

Dodał, że o ile spowolnienie koniunktury było w pierwszej fazie głównie związane ze słabnącym popytem z zagranicy, to stopniowo będzie się także rozlewało na popyt wewnętrzny.

- Po pierwsze, obawiając się słabszego popytu na swoje wyroby firmy będą najprawdopodobniej ograniczały inwestycje

 - stwierdził Antoniak. Ekonomista zaznaczył, że inwestycje to najbardziej zmienny i pro-cykliczny komponent PKB, którego zachowanie zwykle pogłębia skalę spowolnienia.

- Po drugie, mniejsza aktywność inwestycyjna firm i słabnący popyt na pracę wpłyną niewątpliwie na zachowania konsumentów. Mniejsze poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia przełoży się na pogorszenie nastrojów konsumentów i niższą skłonność do konsumpcji, która jest głównym motorem napędowym PKB w ostatnich latach

 - dodał Antoniak.

Ekonomista zauważył, że szacunki dotyczące czwartego kwartału ubiegłego roku wskazują, że już wówczas gospodarstwa domowe ostrożniej podchodziły do konsumpcji pomimo wciąż dynamicznego wzrostu dochodów z pracy oraz wyższych transferów społecznych (jak 500+ na pierwsze dziecko w rodzinie). "Przezornościowy wzrost oszczędności może dodatkowo ograniczać tempo wzrostu gospodarczego - stwierdził.

Antoniak dodał, że publikowane w piątek dane o PKB w czwartym kwartale 2019 r. prawdopodobnie wskażą, że wzrost gospodarczy spowolnił znacząco pod koniec ubiegłego roku.

- Informacje o spowolnieniu gospodarczym tworzą ryzyko negatywnego sprzężenia zwrotnego, gdzie sygnały pogorszenia koniunktury przekładają się na ostrożniejsze zachowania firm i konsumentów, dodatkowo pogłębiając skalę spowolnienia gospodarczego

- ocenił.