"Oszust", "zdrajca", "będziesz siedział" czy „ty ch…” - to okrzyki, jakie wznosiła niezbyt liczna grupa przedstawicieli Komitetu Obrony Demokracji podczas przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku. Niespodziewanie, po uroczystościach dziękowała im wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Zajście wywołało wiele kontrowersji i głosów sprzeciwu w debacie publicznej. Przed kilkoma godzinami, na łamach naszego portalu, publikowaliśmy oświadczenie Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego. Teraz do sprawy ustosunkował się sam prezes organizacji - Jan Wyrwiński.

- Prezydent był naszym gościem. Jego obecność nadała tej tak ważnej dla Kaszubów i wszystkich mieszkańców Pomorza uroczystości wyjątkową rangę, poprzez podkreślenie wielkiego znaczenia jakie miał dla Polski fakt powrotu ziemi pomorskiej do Macierzy oraz docenienie roli Kaszubów w tym epokowym wydarzeniu. Dał temu wyraz w swoim wystąpieniu. 10 lutego 2020 roku był wielkim świętem dla Kaszub i Pomorza

- pisze przewodniczący Zrzeszenia.

Podkreślił, że „protestujący okazali w tym dniu brak szacunku nie tylko wobec Pana Prezydenta, który uczestniczył w puckich uroczystościach reprezentując majestat Rzeczypospolitej oraz wobec organizatorów, ale również – a może przede wszystkim - wobec tych, którzy z wielu stron Polski tak licznie przybyli tego dnia do Pucka, aby cieszyć się z wyjątkowego jubileuszu”. 

- Jako organizatorzy i uczestnicy tego święta, staliśmy się wszyscy ofiarą przekraczających wszelkie normy politycznych emocji, które niestety w naszej Ojczyźnie narastają od lat. Ich skutki deprecjonują ciężką, wieloletnią pracę takich społecznych, apolitycznych organizacji jak Zrzeszenie. To nie był właściwy czas i to nie było właściwe miejsce na tego rodzaju protest

- czytamy dalej.

Wyrowiński zwrócił również uwagę, że „na wysokości zadania nie stanęły służby chroniące najważniejszą osobę w Państwie”. Wskazał tu na niedopuszczenie części gości i pocztów sztandarowych Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego na uroczystą mszę świętą.