Poseł Czarnek zrelacjonował Izbie obrady sejmowych komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz ustawodawczej, które we wtorek zapoznały się z przedłożoną w formie elektronicznej "Informacją o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa TK w 2018 roku".

Prezes Trybunału Julia Przyłębska już w poniedziałek zapowiedziała, że nie przyjdzie ani na wtorkowe posiedzenie połączonych komisji, ani na środowe posiedzenie plenarne Sejmu. Komisje sejmowe przyjęły we wtorek porządek obrad po ponadgodzinnej, burzliwej debacie. Zaraz potem na wniosek przewodniczącego Marka Asta (PiS) zamknęły posiedzenie.

"Niektórzy z posłów opozycji wyrażali ubolewanie, że mimo wszystko taka obecność (prezes TK - PAP) byłaby wskazana. W toku dyskusji w tym punkcie ujawniły się przekonania niektórych posłów opozycji, które jednoznacznie wskazują na rację pani prezes Przyłębskiej i uzasadniały rzeczywiście odmowę uczestnictwa w tym posiedzeniu"

- zaznaczył Czarnek mówiąc o wtorkowym posiedzeniu komisji.

Wskazał w tym kontekście na wypowiedź Kamili Gasiuk-Pihowicz (KO).

"Dziś w naszym kraju nie ma TK, został budynek i tablica przy wejściu. Instytucja jest martwa od końca 2016 r. W TK funkcjonują bezprawnie dublerzy sędziów, bezprawnie wybrana prezes" - cytował Czarnek posłankę KO.

Jak dodał pojawia się więc pytanie, w jaki sposób "w związku z powyższym posłowie opozycji chcieliby zapraszać panią prezes, skoro twierdzą jednoznacznie, że pani prezes nie ma, bo Trybunał jest martwy". "Brak logiki, to rzeczywiście częsta wada tych wypowiedzi" - dodał mówiąc o opiniach posłów opozycji.

"Prezes TK nie ma prawnego obowiązku uczestniczenia w komisji, (...) prezes TK ma obowiązek przedstawienia informacji, a regulamin Sejmu jednoznacznie wskazuje, że taką informację doręcza się posłom w celu zapoznania się, a zatem ma to być informacja pisemna"

- zaznaczył poseł PiS.

Do sejmowych komisji wpłynęło pismo z biura TK, w którym uzasadniono, że prezes TK nie przyjdzie na posiedzenie, "kierując się koniecznością obrony TK przed naruszającym podstawy państwa prawa publicznym podważaniem jego konstytucyjnej pozycji również przez część opozycji".

"Doświadczenia ostatnich lat pokazały, iż rzeczową merytoryczną dyskusję nad orzecznictwem Trybunału z udziałem części przedstawicieli władzy ustawodawczej Sejmu zastępują często nie mające precedensu ataki na TK oraz sędziów Trybunału. Styl debaty naruszył niejednokrotnie nie tylko argumenty prawa, ale także kanon kultury, rozmowy"

- wyjaśniał w piśmie szef gabinetu prezesa TK Marcin Koman.


W zeszłym tygodniu prezes Przyłębska przesłała także pismo do marszałka Senatu, w którym poinformowała, że choć przedłożyła Senatowi informację o działalności TK w 2018 r., to nie weźmie udziału w posiedzeniach tej Izby, kierując się koniecznością ochrony TK przed - jak napisała - "publicznym podważaniem jego konstytucyjnej pozycji".

"Z przykrością stwierdzam, że doświadczenia ostatnich lat pokazały, iż publiczną rzeczową, merytoryczną dyskusję nad orzecznictwem Trybunału, również z udziałem przedstawicieli władzy ustawodawczej, zastępują często niemające precedensu ataki na TK oraz sędziów Trybunału. Dopuszcza się do deprecjonowania pozycji ustrojowej TK, kwestionuje status prawny sędziów Trybunału" - napisała w piśmie do marszałka Tomasza Grodzkiego prezes Przyłębska. W jej ocenie "styl debaty narusza niejednokrotnie nie tylko rudymenty prawa, ale także kanon kultury rozmowy".

Zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK "prezes Trybunału przedkłada corocznie Sejmowi oraz Senatowi informację o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału". W kolejnym przepisie dodano, że nad tą informacją w Sejmie i Senacie nie przeprowadza się głosowania.