Polski zespół z kompletem zwycięstw na kolejkę przed końcem fazy grupowej zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie i awans do ćwierćfinału.

Jastrzębianie po raz drugi w tej edycji Ligi Mistrzów ograli sześciokrotnego triumfatora tych rozgrywek. Polski zespół awansował do ćwierćfinału. Rosjanie mają już tylko iluzoryczne szanse na wyjście z grupy!

Grający bez kontuzjowanego francuskiego przyjmującego Juliena Lyneela gospodarze w pierwszym secie prowadzili cały czas. Po ataku Grahama Vigrassa było 15:12 i trener Zenitu Aleksiej Werbow poprosił o czas. Szybko musiał wziąć drugą przerwę, ale jego zawodnicy nie zdołali tej partii uratować.

Po zmianie stron dobra passa jastrzębian trwała. Lukas Kampa asem dał swojej drużynie prowadzenie 7:4. Później do głosu doszli goście, a kibice – do ostatniego miejsca wypełniający widownię jastrzębskiej hali – obejrzeli wyrównana, emocjonująca końcówkę. Zenit nie wykorzystał trzech piłek setowych, jastrzębianie wykorzystali drugą taką szansę.

Po wygranym przez Zenit trzecim secie ogromnych emocji dostarczyli kibicom siatkarze obu zespołów w następnej partii. Prowadzenie się zmieniało. Przy stanie 24:23, po autowym ataku Earvina N’Gapetha zawodnicy Jastrzębskiego Węgla rozpoczęli taniec radości, na chwilę zmącony przez analizę wideo, która nie zmieniła korzystnej dla gospodarzy decyzji, kończącej mecz.

Trudno było oczekiwać, że na kolejkę przed końcem fazy grupowej zapewnimy sobie pierwsze miejsce, skoro wśród rywali był Zenit. Przed meczami z tym rywalem nikt nie oczekiwał raczej naszych zwycięstw. Dziś wszyscy chyba oczekiwali rewanżu ze strony Zenitu. A my pokazaliśmy jakość naszego zespołu

– powiedział trener Jastrzębian Slobodan Kovac.

W ostatnim meczu fazy grupowej Jastrzębski zagra na wyjeździe z Noliko Maaseik (19 lutego). Zenit znalazł się pod ścianą. Ma jeszcze niewielkie szanse na awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca w grupie, ale zależy to również od korzystnych wyników innych spotkań.

Jastrzębski Węgiel - Zenit Kazań 3:1 (25:18, 30:28, 19:25, 25:23)