Calineczka kontra Napoleon. Tak Magda Gessler reklamuje nowego szefa kuchni

/ facebook.com/magdagessler.official/

  

Restauracja U Fukiera, której współwłaścicielką jest Magda Gessler, niedługo będzie obchodzić 30. urodziny. Miejsce znane jest z pełnych smaku i aromatu dań kuchni polskiej, przygotowywanych według tradycyjnych receptur. Niedawno szefem kuchni został Patryk Burnicki. Restauratorka wyznaje, że ich współpraca jest niezwykle owocna. Polega bowiem na nieustannej wymianie pomysłów, kulinarnych doświadczeń i inspiracji.  

– Dobry szef kuchni powinien kochać jedzenie i ludzi oraz być człowiekiem renesansu, dla którego każdy szczegół jest ważny. Dobrze, jeśli odznacza go ciekawość, nie osiada na laurach, tylko ciężko pracuje, poszukuje nowych wyzwań i rozwiązań. Zwyczajny bigos może być arcydziełem, ale może być również koszmarnym pasztetem, w zależności od przygotowania

– zdradza w rozmowie z Agencją Newseria Lifestyle Magda Gessler.

Zdaniem restauratorki nowy szef kuchni cechuje się niesamowitą odwagą. Nie boi się eksperymentować, dzięki czemu stale poszerza kulinarne horyzonty. Posiada również zdolności przywódcze, które pozwalają efektywnie zarządzać zespołem.

– W restauracji U Fukiera mamy nowego szefa kuchni. Jest jak Calineczka – nieduży, ale bardzo ambitny. Wyglądem i zachowaniem przypomina Napoleona. Tak jak on odkrywa wszelkie niezdobyte dotąd tereny związane z kuchnią polską. Urzekł mnie konsekwencją, szacunkiem do innych ludzi oraz do potraw i jedzenia

– tłumaczy restauratorka.

U Fukiera jest obecnie jedyną historyczną restauracją w Warszawie. Kontynuuje tradycje kulinarne, które sięgają aż XVII wieku. Restauratorka tłumaczy, że przez 30 lat działalności konsekwentnie realizuje cel, który przyświecał jej już od początku. Magda Gessler pragnie uratować od zapomnienia tradycyjne polskie receptury.

– Przez te 30 lat menu się nie zmieniło. Chciałabym, żeby Fukier przypominał Casa Botín, miejsce w Madrycie, gdzie piecze się najlepsze pieczyste w całej Hiszpanii. Obie restauracje powstały prawie w tym samym czasie. Specjalnością Fukiera jest kaczka pieczona w całości, niekawałkowana. Prosta, staropolska kuchnia dobrze smakuje i dobrze wygląda

– mówi.

Dzięki działalności Magdy Gessler na polskie stoły po długiej nieobecności powróciły produkty takie jak gęsina, indyk czy dziczyzna. Restauratorka wspomina, że mieszkając w Hiszpanii, tęskniła za polską kulturą.

– Będąc w Madrycie, marzyłam o Polsce, której nie zastałam. Kiedy przyjechałam, moje rozczarowanie było ogromne. Opierałam swoje oczekiwania na bogactwie smaków, które wyniosłam z domu. W mojej wyobraźni Polska była gościnnym narodem, więc myślałam, że będzie tu multum restauracji. Przyjechałam do Warszawy i okazało się, że są raptem trzy. Od tego doświadczenia zaczęła się moja walka o prawdziwy polski smak

– zwraca uwagę restauratorka.

Zanim Patryk Burnicki został szefem kuchni w warszawskiej restauracji Magdy Gessler, przez dwa lata pracował w niej jako kucharz. Dzięki temu udało mu się dokładnie poznać specyfikę miejsca oraz jego indywidualne potrzeby.

– Z panią Magdą Gessler współpracuję już jakiś czas. Początkowo gotowałem w jej restauracji na Podhalu. Pół roku temu zostałem szefem kuchni w restauracji U Fukiera, w której pracuję już ponad dwa lata. Specjalizuję się w kuchni polskiej, jednak uwielbiam również wplatać do niej smaki innych krajów

– mówi szef kuchni.

Patryk Burnicki pracuje w branży gastronomicznej już ponad 12 lat. Doświadczenie pomaga mu odnaleźć się w nowej roli. Tłumaczy, że menu w restauracji jest wyjątkowe, ponieważ bazuje na produktach sezonowych, a to gwarantuje najwyższą jakość potraw.   

– Dobra kuchnia oznacza dla mnie bazowanie na świeżych produktach. Kiedy w restauracji mamy sezon na grzyby, wykorzystujemy je jak najczęściej. Z kolei w okresie zimowym staramy się ich praktycznie nie używać. Gdy przychodzi dostawa świeżej cielęciny, polecamy ją klientom, lecz gdy produkt się kończy, blokujemy danie, ponieważ staramy się pracować na składnikach niemrożonych

– tłumaczy szef kuchni.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, newseria.pl


Wczytuję komentarze...

"Chcemy szkoły wolnej od ideologii". Licealiści z Gdańska sprzeciwili się programowi "Zdrovve Love"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Młodzież z trójmiejskich szkół średnich zorganizowała w piątek pod Nowym Ratuszem w Gdańsku happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Uczniowie apelują, że chcą szkoły wolnej od ideologii.

- Chcemy szkoły wolnej od ideologii - pod takim hasłem młodzież z gdańskich szkół ponadpodstawowych zorganizowała w piątek pod siedzibą Rady Miasta happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Zdaniem uczniów treść programu jest sprzeczna z tradycyjnymi, polskimi wartościami i może mieć negatywny wpływ na wychowanie i psychikę młodych ludzi.

W piątek, przed Nowym Ratuszem w Gdańsku, młodzież z I, II i IV Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Łączności im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku oraz II Liceum Ogólnokształcącego w Sopocie zorganizowała happening pod nazwą "Chcemy szkoły wolnej od ideologii".

Inicjatywa była odpowiedzią na środową konferencję kilkunastu uczniów z gdańskich szkół, którzy poparli działania władz miasta w sprawie wprowadzania programu edukacji seksualnej.

Uczniowie są zaniepokojeni treścią miejskiego programu wsparcia prokreacji "Zdrovve Love", zakładającego edukację seksualną w gdańskich szkołach. W ich imieniu głos zabrał uczeń IV Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku oraz radny Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska Daniel Nawrocki. Mówił o potrzebie obiektywnej edukacji seksualnej, która nie wchodzi w sferę ideologii. [polecam:https://niezalezna.pl/311816-bedzie-debata-nad-zdrovve-love]

Nawrocki wskazywał, że program uczy masturbacji dzieci w wieku 4 lat, propaguje stosowanie antykoncepcji i "pigułek dzień po", oraz koncepcję płci kulturowej. Według programu - mówił Nawrocki - dziecko ma przyzwolenie na regularne uprawianie seksu dla zdrowia.

Licealiści przyznali, że w ich ocenie zajęcia "Zdrovve Love" demoralizują. Ich zdaniem treści zawarte w programie mogą wywoływać negatywne skutki w psychice młodych ludzi, którzy bardzo często są niedojrzali fizycznie i emocjonalnie.

W ocenie Daniela Nawrockiego, edukacja seksualna proponowana w gdańskich szkołach jest sprzeczna z tradycyjnymi polskimi wartościami. Jak mówił, zajęcia uczą krytycznego podejścia do norm religijnych i kulturowych w odniesieniu do rodzicielstwa.

- Nie chcemy, aby obcy ludzie pokazywali nam, jak wychowywać dzieci

 - dodał. [polecam:https://niezalezna.pl/293549-teczowy-piatek-i-zdrovve-love-w-szkolach-protest-radnych-przeciwko-promocji-ideologii-lgbt]

Mateusz Owsiany z Technikum Łączności im. Poczty Polskiej w Gdańsku wskazywał, że "Zdrovve Love" szerzy groźną ideologię gender.

W happeningu uczestniczyli również rodzice. Ojciec siedmiorga dzieci - Krystian Borkowski - przestrzegał, że treści, które proponuje miejski program wsparcia prokreacji mogą doprowadzić do spustoszenia psychiki dzieci i młodzieży. Jego zdaniem "Zdrovve Love" uderza w system wartości moralnych i religijnych.

Na koniec uczniowie wypuścili w niebo białe gołębie na znak pokoju.

Miejski program wsparcia prokreacji dla mieszkańców Miasta Gdańska na lata 2017–2020 "Zdrovve Love" wprowadzono do szkół w 2018 roku. Został opracowany według standardów Światowej Organizacji Zdrowia i odnosi się do siedmiu praw seksualnych człowieka. Porusza między innymi tematy związane z antykoncepcją, nowoczesnym modelem rodziny, metodami planowania rodziny, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi. Program jest dobrowolny, za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych mogą z niego korzystać uczniowie szkół ponadpodstawowych. W roku szkolnym 2018/2019 w projekcie udział wzięło siedem szkół, a w zajęciach uczestniczyło 151 osób.

Inicjatywa od samego początku wzbudzała kontrowersje. Działacze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk uważają, że program przekazuje treści deprawujące młodzież, do których zaliczają m.in. informacje na temat antykoncepcji, seksu analnego. Według nich, zajęcia zachęcają dzieci do masturbacji. Aktywiści protestowali na ulicach Gdańska i przed Urzędem Miasta, rozdawali ulotki. Zorganizowali kampanię informacyjną "Mato, tato, pomóż. Stop Zdrovve Love". Po mieście jeździł specjalny samochód ostrzegający gdańszczan przed "seksualizacją dzieci".

W środę w gdańskim magistracie odbyło się spotkanie władz miasta z przedstawicielami SOD. Zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych Piotr Kowalczuk oraz prezes Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk Mark Skiba poinformowali, że planują zorganizować debatę na temat edukacji seksualnej w szkołach, podczas której głos zabraliby przede wszystkim eksperci, między innymi lekarze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts