"Oszust", "zdrajca" czy "będziesz siedział" - takie okrzyki (to najłagodniejsze z nich, były też wulgaryzmy) wznosiła niezbyt liczna grupa przedstawicieli Komitetu Obrony Demokracji podczas przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku. Po wszystkim zebrali gratulacje od... uśmiechniętej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Takie zachowanie zwolenników opozycji zostało skrytykowane przez wielu obserwatorów. Dziś do tego grona dołączyło Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. 

- Sprawcami tego incydentu byli ludzie znani z ekranów telewizji, bojówkarze przybyli do Pucka z Warszawy. Niestety, można wśród nich dostrzec także znane osoby z Trójmiasta

– czytamy w stanowczym komunikacie członków władz Zrzeszenia.

- Jako Kaszubi – potomkowie ludzi, o których tak pięknie mówił prezydent RP i działacze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego – chcemy stanowczo odciąć się od autorów skandalicznych ekscesów zaistniałych w Pucku. Niegodne zachowanie tych ludzi nie ma nic wspólnego z postawą, którą reprezentują prawowici mieszkańcy tej ziemi, od pokoleń dbający o jej dobro i dobro naszej wielkiej ojczyzny

– dodano.

Pod oświadczeniem podpisali się: wiceprezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Eugeniusz Pryczkowski, członek Zarządu Głównego ZKP Zygmunt Orzeł, a także członek Rady Naczelnej ZKP Kazimierz Klawiter.