Jak można było przewidzieć, przedstawiciele głównych grup politycznych skupiających zdecydowaną większość europosłów: Europejskiej Partii Ludowej, Odnowić Europę, Socjaliści i Demokraci oraz Zieloni krytykowali wczoraj zmiany w polskim sądownictwie wprowadzane przez PiS.

Z kolei głos wsparcia wyraził czeski europoseł eurosceptycznej partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia Hynek Blaszko, przedstawiciel niemieckiej AfD Maximilian Krah oraz chorwacka eurodeputowana EKR Ruza Tomaszicz. O przykładanie równej miary do wszystkich państw członkowskich w sprawie praworządności apelował były premier Katalonii, europoseł niezrzeszony Carles Puigdemont.

Co na to politycy polskiej opozycji? Szef delegacji PO w Parlamencie Europejskim Andrzej Halicki powiedział na konferencji prasowej w Strasburgu, że przeprowadzenie reformy sprawiedliwości (nazwanej przez niego "ustawę represyjną), a także - jak powiedział: "bezprawne i aroganckie działania rządu" - spotkały się z bardzo ostrą krytyką w europarlamencie. Przy okazji Halicki sam negatywnie wyraził się o innych europarlamentarzystach, nazywając ich "faszystowskimi reprezentantami".

-Ta debata pokazała jeszcze jedną ważną rzecz: kompletną izolację PiS, bo po wyjściu brexitowców jedynymi osobami, które udzieliły wsparcia rządowi PiS, byli, o zgrozo, faszystowscy reprezentanci małych partyjek z Czech i Niemiec. Mówię mocno, bo taki głos poparcia powinien być podwójną refleksją, a tak naprawdę jest wielkim wstydem

- ocenił Halicki.

Z kolei była premier Ewa Kopacz mówiła, że rządzący powinni się wstydzić tego, że w Parlamencie Europejskim muszą się odbywać debaty na temat Polski. Odrzucała też zarzuty o donoszenie na rząd własnego kraju, jakie formują politycy PiS.

- Czy byłoby to coś złego, gdyby matka poszła i zgłosiła na policję, że jej synek jest katowany przez jej męża? Czy to będzie donosicielstwo? Czy to będzie dbałość o przyszłość i życie tego dziecka

- tłumaczyła.

Zupełnie innego zdania są politycy PiS. Europoseł Jadwiga Wiśniewska uważa, że język używany przez polityków Platformy świadczy o tym, że chcą się trzymać twardej opozycyjnej linii realizowanej w ostatnich latach.

- Jak widać, nasi adwersarze polityczni, nie mając argumentów merytorycznych, używają inwektyw. Przenoszą kolejny raz konflikt na forum międzynarodowe. Jak widać, zapowiedzi pani Małgorzaty Kidawy Błońskiej, że czas skończyć z formułą totalnej opozycji, nie zostały przez przedstawicieli totalnej opozycji zrozumiane

 - powiedziała eurodeputowana.

Jak zaznaczyła, reformowanie systemów prawnych należy do kompetencji państw członkowskich, dlatego nie ma żadnych powodów, by rządzący w Polsce byli pouczani w Parlamencie Europejskim.

Tezę o izolacji PiS w Parlamencie Europejskim odrzucił też eurodeputowany PiS Zdzisław Krasnodębski, który podkreślił, że głosy jego ugrupowania mają niejednokrotnie kluczowe znaczenie dla przeprowadzenia lub odrzucenia jakiejś inicjatywy w europarlamencie.

- Jesteśmy tak izolowani, że nasze głosy są niezbędne, byśmy ochronili ważną listę strategicznych projektów energetycznych

- ironizował. 

Jak zaznaczył debaty w sprawie praworządności są szczególne, bo zawsze występują w nich ci sami europosłowie.

- Jeśli chodzi o realną pracę Parlamentu Europejskiego, to zapraszam na posiedzenie komisji przemysłu w przyszłym tygodniu, które będę prowadził, albo na posiedzenie komisji spraw zagranicznych, które będzie prowadził pan minister Witold Waszczykowski. Można wówczas empirycznie stwierdzić, jak "jesteśmy izolowani"

 - podsumował Krasnodębski.