Głosowanie w sprawie tegorocznego budżetu ma się odbyć w najbliższy piątek.

Ministerstwo Finansów przewiduje, że zarówno dochody budżetu państwa, jak i wydatki w tym roku mają wynieść po ok. 435,3 mld zł. Tym samym w tegorocznym budżecie ma nie być deficytu. Założono, że PKB w ujęciu realnym wzrośnie o 3,7 proc., inflacja utrzyma się na poziomie 2,5 proc., a wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent sięgnie nominalnie 6,3 proc. MF zapewnia, że projekt budżetu na 2020 r. spełnia kryteria stabilizującej reguły wydatkowej oraz deficytu sektora finansów według metodyki unijnej niższego niż 3 proc. PKB.

Opozycja do budżetu złożyła... ponad 500 poprawek. Twierdzi, że dzięki temu można by było przeprowadzić w Polsce wszystkie tak potrzebne inwestycje. Posłowie PiS odrzucili poprawki opozycji. 

W rozmowie z Niezalezna.pl poseł PiS, członek sejmowej komisji finansów publicznych, dr Zbigniew Girzyński powiedział, że "na te poprawki trzeba byłoby skądś znaleźć pieniądze'.

Opozycja jako źródła finansowania swoich poprawek wskazuje kilka miejsc w budżecie państwa. Gdybyśmy przyjęli te poprawki to np. środki, które są zabezpieczone jako rezerwa na obsługę długu publicznego, które są bardzo ważne, bo długi musimy spłacać, oddalibyśmy 30-krotnie. Nie tylko w całości przestalibyśmy spłacać dług, bo te środki zostałyby skonsumowane, ale 30-krotnie byśmy je wydali. Opozycja sama sobie zaprzecza, wydając te same pieniądze, których nie da się wydać, 30 razy. To mniej więcej tak, jakby ojciec dał dziecku 20 zł mówiąc, żeby kupił za to obiady dla całej klasy w szkolnym sklepiku

- wyjaśnił.

W ocenie posła Girzyńskiego "tak się właśnie zachowuje opozycja - skrajnie nieodpowiedzialnie, jeżeli chodzi o składane przez siebie propozycje".

To inflacja poprawek, deficyt zdrowego rozsądku, któremu trzeba powiedzieć "stop" i uchwalić dobry, stabilny budżet, który zapewni nam rozwój i stabilność finansów publicznych w przyszłości

- dodał.