"Deficyt zdrowego rozsądku". Poseł PiS komentuje ponad 500 poprawek opozycji do projektu budżetu

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

- Tak się właśnie zachowuje opozycja - skrajnie nieodpowiedzialnie, jeżeli chodzi o składane przez siebie propozycje. To inflacja poprawek, deficyt zdrowego rozsądku, któremu trzeba powiedzieć "stop" i uchwalić dobry, stabilny budżet, który zapewni nam rozwój i stabilność finansów publicznych w przyszłości - mówi Niezalezna.pl poseł PiS dr Zbigniew Girzyński, odnosząc się do faktu, że opozycja złożyła... ponad 500 poprawek do projektu budżetu.

Głosowanie w sprawie tegorocznego budżetu ma się odbyć w najbliższy piątek.

Ministerstwo Finansów przewiduje, że zarówno dochody budżetu państwa, jak i wydatki w tym roku mają wynieść po ok. 435,3 mld zł. Tym samym w tegorocznym budżecie ma nie być deficytu. Założono, że PKB w ujęciu realnym wzrośnie o 3,7 proc., inflacja utrzyma się na poziomie 2,5 proc., a wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent sięgnie nominalnie 6,3 proc. MF zapewnia, że projekt budżetu na 2020 r. spełnia kryteria stabilizującej reguły wydatkowej oraz deficytu sektora finansów według metodyki unijnej niższego niż 3 proc. PKB.

Opozycja do budżetu złożyła... ponad 500 poprawek. Twierdzi, że dzięki temu można by było przeprowadzić w Polsce wszystkie tak potrzebne inwestycje. Posłowie PiS odrzucili poprawki opozycji. 

W rozmowie z Niezalezna.pl poseł PiS, członek sejmowej komisji finansów publicznych, dr Zbigniew Girzyński powiedział, że "na te poprawki trzeba byłoby skądś znaleźć pieniądze'.

Opozycja jako źródła finansowania swoich poprawek wskazuje kilka miejsc w budżecie państwa. Gdybyśmy przyjęli te poprawki to np. środki, które są zabezpieczone jako rezerwa na obsługę długu publicznego, które są bardzo ważne, bo długi musimy spłacać, oddalibyśmy 30-krotnie. Nie tylko w całości przestalibyśmy spłacać dług, bo te środki zostałyby skonsumowane, ale 30-krotnie byśmy je wydali. Opozycja sama sobie zaprzecza, wydając te same pieniądze, których nie da się wydać, 30 razy. To mniej więcej tak, jakby ojciec dał dziecku 20 zł mówiąc, żeby kupił za to obiady dla całej klasy w szkolnym sklepiku

- wyjaśnił.

W ocenie posła Girzyńskiego "tak się właśnie zachowuje opozycja - skrajnie nieodpowiedzialnie, jeżeli chodzi o składane przez siebie propozycje".

To inflacja poprawek, deficyt zdrowego rozsądku, któremu trzeba powiedzieć "stop" i uchwalić dobry, stabilny budżet, który zapewni nam rozwój i stabilność finansów publicznych w przyszłości

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Konserwatyści z Oregonu mają dosyć rządów lewicy

zdjęcie ilustracyjne / Capri23auto CC0

  

Grupa konserwatystów z rządzonego przez Demokratów Oregonu chce zmian granic, aby dwa hrabstwa z tego stanu przenieść do sąsiedniego Idaho, gdzie władze sprawują Republikanie. W ten sposób miałoby powstać „Wielkie Idaho”.

Grupa otrzymała wstępną zgodę z obu hrabstw, Josephine i Douglas - informuje portal Fox News. Celem konserwatystów jest teraz zebranie odpowiedniej liczby podpisów, by w tej sprawie głosować w listopadowym referendum.

- Wiejskie hrabstwa są coraz bardziej oburzone prawami władz Oregonu, które zagrażają naszym źródłom utrzymania, przemysłowi, portfelom, prawu do broni i wartościom. Próbowaliśmy ich przegłosować, ale (mieszkańcy) wiejskich terenów w Oregonie nie są tak liczni i nasze głosy zostały zignorowane. To nasza ostatnia deska ratunku

- mówi Mike McCarter, jeden z przywódców grupy.

Partia Demokratyczna ma obecnie w Oregonie większość w stanowym parlamencie. Z jej szeregów wywodzi się także gubernator tego stanu na północnym-zachodzie USA.

Zmiana stanowych granic wymagałaby zgody ze strony Kongresu USA oraz władz parlamentów Idaho oraz Oregonu.

Nie jest to pierwsza propozycja zmiany granic na zachodzie USA. W 1941 roku mieszkańcy południowego Oregonu wraz ze swoimi sąsiadami z północy Kalifornii chcieli utworzyć stan Jefferson. Tym razem konserwatyści z Idaho proponują, by część Kalifornii przyłączyła się do „Wielkiego Idaho”.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts