W związku z brexitem Polsce przypadł dodatkowy mandat w Parlamencie Europejskim. 52. polskim eurodeputowanym został Tarczyński, który zdobył mandat w ubiegłorocznych wyborach do PE, ale na mocy specjalnej ustawy do momentu opuszczenia PE przez brytyjskich przedstawicieli nie wykonywał on praw i obowiązków europosła.

Gosek startował w ubiegłorocznych wyborach do Sejmu z listy Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości w województwie świętokrzyskim. Otrzymał największą liczbę głosów (4621) spośród kandydatów ugrupowania, którzy nie weszli do parlamentu.

Konieczność rozdzielenia mandatów pojawiła się wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, które nie jest członkiem Wspólnoty od 1 lutego. Skutkiem tej decyzji Parlament Europejski zmniejszył się z 751 do 705 deputowanych. Część miejsc zajmowanych dotychczas przez Brytyjczyków zostało rozdzielonych do państw UE. Z 73 mandatów, które do tej pory mieli przedstawiciele Wielkiej Brytanii, 27 zostało rozdzielonych do 14 państw członkowskich.

Najwięcej, bo po pięć mandatów, dostały dwa duże państwa członkowskie - Francja i Hiszpania. Niemcy, które są większe od tych krajów, już teraz mają maksymalną, wynoszącą 96 liczbę miejsc w PE.

Dodatkowo Włochom i Holendrom przypadły po trzy mandaty w spadku po Brytyjczykach, Irlandii - dwa, a Polsce, Szwecji, Austrii, Dani, Finlandii, Słowacji, Chorwacji, Estonii i Rumunii - po jednym. Pozostałe 46 mandatów po posłach z Wysp zostało zachowanych na przyszłe rozszerzenia UE.