Darmowy kredyt od MON-u

  

Ministerstwo Obrony Narodowej przyznaje przedpłaty firmom zbrojeniowym na zakup sprzętu dla wojska, choć jest to niezgodne z prawem. W ub.r. wydało na zaliczki ponad 2,6 mld zł, a mimo to duża część uzbrojenia nie trafiła do żołnierzy.

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że Inspektorat Uzbrojenia MON wydał w 2011 r. w formie przedpłat dla dostawców i producentów broni ponad 2,66 mld zł. Pieniądze te to praktycznie najtańszy kredyt na rynku, bo zaliczki nie są oprocentowane.

Problem jednak w tym, że - jak podkreśla raport NIK-u - „prawo powszechnie obowiązujące nie dopuszcza udzielania zaliczek dostawcom uzbrojenia i sprzętu wojskowego”. Mało tego, kontrola wykazała, że „udzielenie przedpłat na poczet zakontraktowanych dostaw i ich rozliczenie odbywało się z naruszeniem zasad racjonalnej gospodarki finansowej, a ich udzielenie nie stanowiło gwarancji szybkiej realizacji zamówień”.

Przed miesiącem „Codzienna” pisała, że Inspektorat Uzbrojenia MON przyznał Bumarowi 350 mln zł zaliczki na dostawę kołowych transporterów opancerzonych Rosomak. W tym samym czasie resort obrony domagał się od tego potentata zbrojeniowego zwrotu ponad 76 mln zł za niezrealizowany kontrakt.

Raport NIK-u dostarcza więcej podobnych przykładów. Inspektorat wypłacił jednej z firm przedpłatę w wysokości ponad 30 mln zł na realizację kontraktu dotyczącego dostawy bezzałogowych samolotów rozpoznawczych. Pieniądze wpłynęły na konto, a dostawca nie zrealizował zamówienia mimo półtorarocznego opóźnienia w stosunku do terminów zapisanych w umowie. Podobnie sprawa wyglądała z przedpłatami na przeciwpancerne pociski kierowane Spike. Firma zainkasowała prawie 112 mln zł, a żołnierze rakiet nie dostali.

Ostatecznie Inspektorat Uzbrojenia nie zrealizował zadań w dziedzinie modernizacji polskiej armii. Choć wydał niemal wszystkie pieniądze przeznaczone na ten cel, to wojsko otrzymało zaledwie połowę z zaplanowanych na ubiegły rok zakupów nowej broni i sprzętu.

- Gros środków z budżetu MON miało pójść na zakup nowego uzbrojenia. Chodziło o podniesienie potencjału naszej armii. A tymczasem okazuje się, że pieniądze zostały wydane, a sprzętu nie ma - mówi członek sejmowej komisji obrony Marek Opioła (PiS). Dziwi się, że trzeba było działań NIK-u, by wykazać te nieprawidłowości. - Dlaczego wcześniej nie uczynił tego departament kontroli w resorcie obrony? - pyta.

Opioła - podobnie jak kontrolerzy NIK-u - uważa, że skoro udzielanie przedpłat jest niezgodne z prawem, to należy albo tego zaprzestać, albo zmienić w tej sprawie przepisy.

Członek sejmowej komisji finansów Zbigniew Kuźmiuk (PiS) przestrzega, by całkowicie nie rezygnować z możliwości wypłacania zaliczek polskim firmom zbrojeniowym. - Bez takiego wsparcia wiele zakładów mogłoby upaść - wyjaśnia. Zwraca uwagę, że z pieniędzy tych nie powinni korzystać pośrednicy. A tymczasem raport NIK-u właśnie ujawnia, że w przedpłaty wliczone są marże dla firm, które pośredniczą w dostawie sprzętu od producenta.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Tragiczny bilans: 290 zabitych, 500 rannych. Ale liczba ofiar zamachów może wzrosnąć!

/ / Twiter/ siostrysfb

  

Do 290 wzrósł bilans zabitych podczas ataków bombowych na kościoły i hotele na Sri Lance w Wielką Niedzielę. Liczba rannych sięga 500 – podał rzecznik policji Ruwan Gunasekera. Zatrzymano jak dotąd 24 osoby. Żadna organizacja nie przyznała się do zamachów.

Rzecznik policji zaznaczył, że bilans nie jest ostateczny. Władze przyjmują, że w atakach zginęło ok. 37 cudzoziemców, ale tylko w jedenastu przypadkach udało się zidentyfikować ofiary. Niektóre z ciał są tak dalece zmasakrowane, że ustalenie tożsamości może zająć sporo czasu.

Tym należy tłumaczyć zwłokę w ogłaszaniu narodowości ofiar.

Poprzedni bilans ofiar, podany przez policję, mówił o co najmniej 215 ofiarach śmiertelnych i 450 rannych. Jednocześnie zastrzegano, że ze względu na ciężki stan części poszkodowanych osób ostateczna liczba zabitych może jeszcze wzrosnąć.

Policja poinformowała wieczorem w niedzielę, że dotarła do furgonetki, którą podejrzani prawdopodobnie przyjechali do Kolombo oraz kryjówki, w której się ukrywali.

W poniedziałek źródła policyjne podały, że na drodze prowadzącej na międzynarodowe lotnisko w Kolombo znaleziono bombę domowej roboty. Została ona zneutralizowana przez saperów. Lotnisko funkcjonuje bez zakłóceń.

Agencja Reutera podała, że policja wszczęła dochodzenie w sprawie niedopełnienia procedur i błędów służby wywiadu, co umożliwiło ataki bombowe w 9 miejscach jednocześnie - w kościołach i w luksusowych hotelach.

Błędy popełnione przez służbę bezpieczeństwa zostały zasygnalizowane przez co najmniej dwóch ministrów. Szef resortu telekomunikacji Harin Fernando napisał w niedzielę na Twitterze:

"Niektórzy oficerowie wywiadu wiedzieli o przygotowywanych atakach, ale ich ostrzeżenia dotarły z opóźnieniem. Muszą być podjęte specjalne kroki wyjaśniające, dlaczego te ostrzeżenia zignorowano".

Z kolei minister integracji narodowej, języków oficjalnych i hinduizmu - Mano Geneshan podał, że agenci bezpieczeństwa pracujący na rzecz jego resortu "wiedzieli o zamachu".

Premier Ranil Wickremesinghe w telewizyjnym wystąpieniu powiedział, że według wstępnych ustaleń wszyscy aresztowani pochodzą ze Sri Lanki. Krajowy wywiad sygnalizował, że może dojść do zamachów i obecnie trwa sprawdzanie, dlaczego nie podjęto odpowiednich działań, by do nich nie dopuścić - dodał.

Wiceminister obrony Ruwan Wijewardene przekazał, że większość z eksplozji to samobójcze ataki terrorystyczne. Na razie nikt nie przyznał się do ich przeprowadzenia, ale zdaniem wiceministra winę ponoszą religijni ekstremiści.

Do pierwszych sześciu eksplozji doszło rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach stolicy. Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł.

Były to największe ataki w tym azjatyckim kraju od zakończenia wojny domowej w 2009 roku.

Według danych z 2012 roku ok. 70 proc. mieszkańców Sri Lanki to buddyści, 12,6 proc. hinduiści, 9,7 proc. - muzułmanie, a chrześcijanie - 7,6 proc.

Wspólnota katolicka liczy 1,2 mln osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl