Kędzierzynianie w Lidze Mistrzów grają wciąż według tego samego scenariusza - kolejny mecz wygrali bez straty seta w "godzinę i kwadrans". Mecz nie był zbyt emocjonujący, ale też dla obu zespołów nie miał żadnego znaczenia - mistrzowie Polski mieli już zagwarantowane pierwsze miejsce w grupie, Serbowie natomiast stracili już szanse na awans do kolejnej fazy rozgrywek.

Trener Grbic w meczu przeciwko swoim rodakom dał szansę gry zawodnikom rezerwowym, a Aleksander Śliwka i Łukasz Wiśniewski mogli spokojnie oglądać zza boiska grę swoich kolegów. ZAKSA zaczęła od mocnego uderzenia, bowiem w inauguracyjnej partii prowadziła już 11:2, a potem już tylko utrzymywała 10-punktową przewagę.

ZAKSA wygrywa piąty kolejny mecz w Lidze Mistrzów bez straty seta

W kolejnym secie za rozgrywającego Benjamina Toniuttiego pojawił się Przemysław Stępień, a Korneliusz Banach na pozycji libero zastąpił Pawła Zatorskiego. Początkowo te roszady nie miały większego wpływu na grę, goście wygrywali 6:2, ale do głosu doszli siatkarze Vojvodiny. Po bloku na Simone Parodim było 8:8, a kilka minut później gospodarze objęli prowadzenie (14:13) i Grbic po raz pierwszy w tym spotkaniu poprosił o czas.

Kluczowym momentem seta była bardzo długa akcja przy stanie 22:22. Arpad Baroti przedarł się przez potrójny blok rywali, dając swojej drużynie 23. punkt. W kolejnej akcji błąd popełnili Serbowie, a przysłowiową kropkę nad "i" postawił Piotr Łukasik serwując asa.

Od początku trzeciej odsłony w Zaksie pojawili się kolejni rezerwowi - Filip Grygiel i Sebastian Warda, ale gospodarze nie podjęli walki. Znakomicie w przyjęciu i ataku spisywał się Łukasik, który został wybrany MVP meczu.

Vojvodina NS Seme Nowy Sad - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (11:25, 22:25, 18:25)