Iwona i Przemysław S. mieli sobie uczynić z tego procederu stałe źródło dochodów

– poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Piotr Marko.

Z ustaleń śledztwa wynika, że kwoty przekazywane przez darczyńców na rzecz Fundacji przelewano na konto spółki Iwony S., do którego miał dostęp jej mąż Zbigniew S. Stamtąd transferował pieniądze na bankowe rachunki kontrolowanych przez siebie podmiotów gospodarczych, a także na prywatne konto syna, Przemysława S. Działania miały na celu ukrycie przestępczego pochodzenia pieniędzy, z których Zbigniew S. jego rodzina uczynili źródło swojego utrzymania.

Zbigniew S. posługując się mediami społecznościowymi opisywał prawdziwe historie osób, które znalazły się w dramatycznych sytuacjach życiowych i potrzebowały wsparcia z uwagi na skrajnie zły stan zdrowia lub ciężkie warunki bytowe. Deklarując chęć pomocy potrzebującym, organizował na ich rzecz zbiórki pieniędzy. W odpowiedzi na apele Zbigniewa S. wielu darczyńców przekazywało pieniądze na konto fundacji w przekonaniu, że pieniądze te zostaną wykorzystane zgodnie z zapowiedziami podejrzanego. W rzeczywistości do potrzebujących trafiała tylko znikoma cześć zebranych kwot – wynika z ustaleń prokuratury.

O tym, kto stoi za Zbigniewem Stonogą, mówiła Dorota Kania w swoim programie "Koniec systemu" w Telewizji Republika, napisała też obszerny artykuł do "Gazety Polskiej".

„Uczestnictwo w grupie przestępczej, kierowanie gróźb karalnych, fałszowanie dokumentów, uczestnictwo w rozboju, oszustwa, kradzież z włamaniem, niszczenie cudzych rzeczy, przywłaszczenia, sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy pożarowej, stalking, znieważanie, w tym prezydenta RP, zniesławienia. Te i inne czyny ma na swoim koncie Zbigniew Stonoga, wielokrotny przestępca”.

- czytamy w tekście Doroty Kani.