Cień Zagłady i obrazy namalowane szczątkami zwierząt. Przejmująca wystawa w Warszawie

"Muzykanci" Henryka Strenga to obraz radosny, ale tylko pozornie / fot. Libra/mat.pras.

„Chciałem, żeby mi strzelili w kark, nie chciałem stać i patrzeć na tych, co do mnie strzelają.” - czytamy w katalogu wystawy trojga żydowskich malarzy, których obrazy przez cały luty oglądać będzie można w domu aukcyjnym Libra w Warszawie.

W kilka dni po obchodach 75-tej rocznicy wyzwolenia Auschwitz w samym sercu Warszawy odbył się wernisaż wystawy malarstwa trzech wybitnych artystów, którzy przeżyli Zagładę: Jonasza Sterna, Erny Rosenstein i Henryka Strenga, który w wyniku dramatycznej przemiany podpisywał swoje powojenne prace jako Marek Włodarski. Połączyły ich mury lwowskiego getta, a także doświadczenia, z którymi po latach mierzyli się w pokazywanym w Librze malarstwie - w przypadku Jonasza Sterna było to fizyczne przeżycie własnego rozstrzelania, dla Marka Włodarskiego traumatyczna konieczność przebywania w ukryciu, podczas gdy za Erną Rosenstein ciągnęły się krzyki umierających rodziców, których musiała zostawić, uciekając przed oprawcami.

Wśród gości otwarcia w Librze znaleźli się m.in.: Marian Turski - Przewodniczący Rady Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, Piotr Wiślicki - Przewodniczący Żydowskiego Instytutu Historycznego, Waldemar Dąbrowski - członek rady MHZP Polin, Dyrektor Opery Narodowej, były Minister Kultury i Shana Penn - Executive Director Taube Philantropies

„Zwałami trupów wyrównywali teren” - historia Jonasza Sterna

Takimi słowami obszar, na którym rozstrzeliwano tysiące ludzi dziennie, opisywał Jonasz Stern, jeden z bardziej rozpoznawalnych artystów minionego stulecia. Twórczość Strena szybko zapada w pamięć odwiedzających muzea głównie dlatego, że malarz posługiwał się nie tylko farbami, ale i szczątkami zwierząt. Wracając do dramatycznych doświadczeń, rozkładał na płótnie drobne kostki czy rybie ości, komponując układy, które bez wiedzy o jego losie wielu z nas brało jako czystą dekorację. Malarz tymczasem wybierał te wypreparowane kości, bo - jego zdaniem - to właśnie one najlepiej przechowywały pamięć o życiu, które przerwano.

Patrząc na rzędy kości w obrazach Sterna, warto wiedzieć, że Jonasz dosłownie przeżył swoje rozstrzelanie i, jak sam mówił, 1 czerwca 1943 r. obchodził swoje ponowne urodziny. Z getta lwowskiego został wywieziony niemal ostatnim transportem i na miejsce masowej egzekucji. Stojąc przy dole, do którego trafić miało jego ciało, upadł nagle z nieznanego mu powodu. Artyleryjska seria powaliła wtedy pięć tysięcy innych sylwetek, które na niego spadły

– opowiada Iwona Wojnarowicz, dodając, że obraz zatytułowany „Dół” nawiązujący do tego miejsca artysta zawiesił później naprzeciwko własnego łóżka, jakby na znak i przypomnienie, że dane mu było narodzić się drugi raz. Miało to miejsce na tzw. Hyclej Górze, gdzie wyżłobienia terenu „wyrównywano” w związku z likwidacją getta we Lwowie.

„Dwa pełne lata w całkowitym zamknięciu” - historia Henryka Strenga

Malarstwo Henryka Strenga zaskakuje odwiedzających wystawę w Librze chyba najmocniej, dlatego że trauma jego wspomnień przenika niekiedy w bardzo tajemniczy sposób. Urodzony we Lwowie jako Henryk Streng artysta zmuszony był w latach 40. spędzić pełne dwa lata za szafą w cudzym mieszkaniu, decydując się z czasem całkowicie zmienić tożsamość i - już jako Marek Włodarski - odnosić się do doświadczenia Zagłady w tak stłumiony sposób, jak poprzez zarys na drugim planie

„Muzykanci” to pozornie radosny projekt tkaniny, ukazujący barwny element folkloru biedniejszej dzielnicy Lwowa. Jeśli jednak spojrzymy na niego, znając los Marka Włodarskiego, zobaczymy w nim coś schowanego: to nasyp kolejowy w tle, który artysta widział z okien swojej pracowni przy ul. Balonowej. Nasyp wyznaczał późniejszą granicę getta, z niego też odjeżdżały transporty

- zwraca uwagę Iwona Wojnarowicz z domu aukcyjnego Libra, podkreślając, że przeraźliwa gorycz w tym malarstwie może się sprowadzać tylko do symboli, które bez wiedzy z łatwością pomijamy.

Wystawa malarstwa Jonasza Sterna, Erny Rosenstein oraz Henryka Strenga pokazuje, że sztuka naznaczona doświadczeniem Zagłady jest jak osobna opowieść do czytania. Dosłowne przedstawienie przemocy, żołnierzy czy sterty ciał pewnie nie oddałoby tych straszliwych przeżyć tak, jak te drobne znaki: kości czy zarysy na drugim planie

 - komentowali goście wernisażu.

Więcej o losach żydowskich artystów przeczytać można na stronie domu aukcyjnego Libra.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Libra,Core PR, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts