Oba zespoły walczą o zupełnie inne cele, ale w pierwszej połowie Legia nie potrafiła potwierdzić, że jest zdecydowanym faworytem. Mimo dużej przewagi gospodarze mieli problemy ze sforsowaniem przebudowanej zimą defensywy łodzian. A gdy już sporadycznie oddawali strzały, umiejętnie interweniował Malarz.

Widać było nieco brak Niezgody, którego ma zastąpić doświadczony czeski napastnik Tomas Pekhart (przechodzi testy medyczne). Łodzianie nie stwarzali groźnych sytuacji, skupiali się na zagęszczonej obronie.

W 41. minucie wydawało się, że legioniści dopną swego, ale piłka po uderzeniu Kante trafił w boczną siatkę. Ten sam zawodnik kilka minut później nie zdołał strzelić gola z bliska po odbiciu piłki przez Malarza.

Legia ostatecznie pokonała ŁKS, ale swoją grą nie zachwyciła

Po przerwie Legia znów zaatakowała, ale… niespodziewanie straciła bramkę. W 53. minucie przy dość biernej postawie gospodarzy piłkę do siatki skierował niepilnowany Łukasz Piątek, były pomocnik innej stołecznej drużyny – Polonii. Zaskoczeni takim obrotem sprawy legioniści otrząsnęli się dopiero po pewnym czasie.

W 70. minucie wyrównał uderzeniem głową wprowadzony krótko wcześniej na boisko Maciej Rosołek. Kilkadziesiąt sekund później Legia mogła już prowadzić, ale najpierw Rosołek trafił w słupek, a efektowną dobitkę przewrotką Kante obronił Malarz.

Co się jednak odwlecze… W 84. minucie sędzia Bartosz Frankowski po skorzystaniu z pomocy VAR podyktował rzut karny dla Legii za zagranie ręką, a skutecznym wykonawcą „jedenastki” był Domagoj Antolic. Cztery minuty później gospodarze zdobyli trzecią bramkę - tym razem precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Kante, który ustalił wynik meczu.

                              

Legia Warszawa - ŁKS Łódź 3:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Łukasz Piątek (53), 1:1 Maciej Rosołek (70-głową), 2:1 Domagoj Antolic (84-karny), 3:1 Jose Kante (88)

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 23 898.