Mateusz Morawiecki w sobotę rano odwiedził Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach. Ekspozycja placówki prezentuje wiedzę o trzech powstańczych zrywach mieszkańców Śląska z lat 1919, 1920 i 1921.

Bez Powstań Śląskich nie byłoby II RP w kształcie, który znamy z historii, a Polska miałaby dziś inne granice. Wojciech Korfanty i Alfons Zgrzebniok zapisali się złotymi zgłoskami nie tylko w historii Śląska, ale przede wszystkim w najnowszej historii Ojczyzny"

- napisał Morawiecki na Twitterze.

Po zakończeniu wizyty w Świętochłowicach premier Morawiecki udał się na Dolny Śląsk. Poza oficjalnymi aktywnościami premier odbył niezwykłą rozmowę z Danielą Sową.

Była tak poruszająca, że musiałem nieco zebrać myśli, ale na zawsze zostanie w mojej pamięci jako przykład brutalnego wpływu historii na los jednostki. Za życiem Pani Danieli skrywa się bowiem okrutna historia. Pani Daniela w 1962 roku siedziała na tej samej ławie oskarżonych co płk Andrzej Kiszka ps. „Dąb” – jeden z najdłużej walczących Żołnierzy Niezłomnych. Opowiadała mi o nim. O losach Wyklętych

– wspomniał premier na Facebooku.

Przypomniał, że prezydent Lech Kaczyński w 2007 roku odznaczył płk. Andrzeja Kiszkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Dopiero w grudniu 2018 roku Sąd Apelacyjny w Lublinie w pełni zrehabilitował Niezłomnego. „Niestety, pośmiertnie” – zaznaczył Morawiecki.

W trakcie naszej rozmowy Pani Daniela podkreślała, że sędziowie w wolnej Polsce w latach 90. na procesie rehabilitacyjnym zachowywali się jak sędziowie komunistyczni prowadzący jej proces 30 lat wcześniej. To dla niej znak ciągłości dawnego systemu. Systemu, przez który sama wiele wycierpiała – relacjonuje premier.

„Dziękuję Pani Danieli za to świadectwo. Dziękuję za tę lekcję. Dziękuję za przypomnienie, jak bardzo potrzeba nam dziś w sądach prawdziwej sprawiedliwości” – dodaje rządu.