W zarządzie będzie dwóch nowych wiceprzewodniczących: prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i europoseł (szef kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej) Bartosz Arłukowicz. Funkcje wiceszefów zachowali: była premier, dziś europosłanka Ewa Kopacz oraz b. wicepremier, poseł Tomasz Siemoniak.

Do zarządu Borysa Budki, oprócz posłów Sławomira Nitrasa, Cezarego Tomczyka, Roberta Kropiwnickiego czy Czesława Mroczka, niespodziewanie mianowano marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego. Decyzja jest zaskakująca, bo w ostatnich tygodniach pojawiły się kolejne oskarżenia były pacjentów Grodzkiego.

Przypomnijmy, że lawinę oskarżeń zapoczątkowała prof. Agnieszka Popiela z Uniwersytetu Szczecińskiego. Niedługo po wyborze prof. Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu ujawniła, że w przeszłości, gdy jej mama umierała, „trzeba było dać 500 dolarów za operację”.

[polecam: https://niezalezna.pl/305773-prof-popiela-o-wreczeniu-500-dolarow-grodzkiemu-poprosilam-by-przeliczyl-wzial-te-pieniadze]

Później pojawili się kolejni świadkowie. Prokurator Marcin Lorenc, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, poinformował pod koniec stycznia, że w śledztwie, które wszczęto na początku grudnia, badanych jest już dziesięć zdarzeń korupcyjnych. W CBA i prokuraturze zeznania złożyło już kilkanaście osób.

W nominacji prof. Grodzkiego do zarządu PO nie przeszkodziła również ukrywa historia jego ojca. Dorota Kania dotarła do akt Instytutu Pamięci Narodowej, z których wynika, że Stanisław Grodzki został pozyskany przez UB 1 lipca 1951 r. Był wtedy absolwentem Akademii Medycznej w Poznaniu. Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu skierował go do służby w więzieniu w Grodzisku Mazowieckim.