Do sobotnich zawodów awansował komplet - siedmiu Polaków. Nie wszyscy przebrnęli jednak pierwszą serię. O ile fakt, że odpadli Aleksander Zniszczoł, Klemens Murańka  i Andrzej Stękała nikogo specjalnie nie zdziwił, to skok Piotra Żyły okazał się sporym rozczarowaniem.  124 metry pozwoliły mu zająć zaledwie 35. miejsce. Na szczęście pozostali biało-czerwoni spisali się bez zarzutów.

Znakomitą próbę w pierwszej serii miał Kamil Stoch - wylądował na 139,5 m i prowadził na półmetku rywalizacji. W pierwszej dziesiątce byli też Dawid Kubacki - 135 m i niespodziewanie Jakub Wolny, któremu spokojne treningi najwyraźniej pozwoliły popracować nad swoją formą.

Sytuacja po pierwszej serii w Willingen zapowiadała emocje dla kibiców polskich skoczków

Wolny w drugiej serii skoczył jednak zaledwie 126,5 m i było wiadomo, że spadnie mocno w klasyfikacji. Niezbyt imponująca była również finałowa próba Dawida Kubackiego - 129,5 m i siódme miejsce, a do końca zawodów pozostawało jeszcze ośmiu skoczków.

Niemieckich kibiców ożywił Karl Geiger - jego znakomita próba zakończona na 138 m pozwoliła mu zostać liderem konkursu. Szybko odpowiedział mu lider Pucharu Świata - Stefan Kraft walczył do końca o odległość - 141 m w nienagannym stylu i wyprzedził Niemca, a do końca pozostała najlepsza trójka. Marius Lindvik wytrzymał ciśnienie - 143 m. Niesamowite emocje i poziom konkursu podtrzymał Stephan Leyhe - 144,5 m i objął prowadzenie.

Na górze został tylko Kamil Stoch. To był dobry skok Polaka, ale zabrakło trochę odległości do zwycięstwa. 137,5 m jednak było również imponującą próbą i pozwoliło Stochowi zająć trzecie miejsce w konkursie.

Kamil Stoch po raz 70. w karierze na podium Pucharu Świata

Ostatecznie na 15. miejscu uplasował się Dawid Kubacki, a na 23. Jakub Wolny. Stephan Leyhe z premierowy zwycięstwem i bezpiecznym prowadzeniem w Willingen Five