Wieczorne spotkanie w Lizbonie z Polonią było ostatnim wydarzeniem w programie pobytu. Wcześniej szef polskiej dyplomacji złożył kwiaty pod pomnikiem Fryderyka Chopina w centrum Lizbony, a także spotkał się z portugalskimi dziennikarzami.

Przed południem Czaputowicz wziął udział w rozmowach z ministrem spraw zagranicznych Portugalii Augusto Santosem Silvą, podczas których wskazał szereg wspólnych dla Warszawy i Lizbony celów politycznych, m.in. dążenia obu państw do uniknięcia w przyszłym budżecie Unii Europejskiej cięć w polityce spójności i polityce rolnej.

Obaj dyplomaci opowiedzieli się też za wzmocnieniem NATO, poszerzeniem Unii Europejskiej o państwa Bałkanów Zachodnich, a także poparli możliwie jak najbliższe relacje z Wielką Brytanią po brexicie.

- Różnice w niektórych naszych działaniach na płaszczyźnie międzynarodowej wynikają jedynie z odmiennego położenia geograficznego naszych krajów. Dlatego też o ile Portugalia jest aktywniejsza w Ameryce Łacińskiej i Afryce, to my staramy się bardziej włączać w kwestie bliskowschodnie

- powiedział Czaputowicz.

Ministrowie podkreślali pogłębiające się relacje gospodarcze między Polską i Portugalią. Przypomnieli, że roczne obroty między oboma krajami sięgają już 2 mld euro.

- W ostatnich latach nasiliła się też liczba turystów z Polski odwiedzających Portugalię i Portugalczyków podróżujących do Polski. W pierwszym przypadku jest to w skali roku 300 tys. osób, zaś w drugim – 30 tys.

 - wskazał Czaputowicz, odnotowując ponadto intensywną wymianę studentów i kadr naukowych.

Z kolei Santos Silva wskazał, że najsilniejszym punktem polsko-portugalskich relacji jest gospodarka.

- Za najsłabszy punkt uznałbym natomiast deficyt polskich bramkarzy w lidze portugalskiej. Wciąż z sentymentem wspominamy Józefa Młynarczyka, z którym FC Porto zdobyło po raz pierwszy dla Portugalii europejski Puchar Mistrzów

– podsumował żartobliwie minister Santos Silva.