Senacka komisja ustawodawcza wczoraj miała rozpatrzyć informację o "istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w 2018 roku". Posiedzenie na krótko przed jego rozpoczęciem zostało jednak odwołane.

W środę po południu prezes Trybunału Julia Przyłębska przesłała do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego pismo, w którym poinformowała, że choć przedłożyła informację o działalności Trybunału Konstytucyjnego w 2018 roku, nie weźmie udziału w posiedzeniach Senatu, kierując się koniecznością ochrony Trybunału przed - jak napisała - "publicznym podważaniem jego konstytucyjnej pozycji".

Julia Przyłębska była dziś "Gościem Wiadomości" i starała się wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Opozycja cały czas ma ten sam zarzut: że Trybunał Konstytucyjny "nie wydaje orzeczeń".

- Trybunał wydaje orzeczenia, nawet jeśli jest ich mniej, to nie oznacza, że Trybunał nie pracuje. Trybunał jest, pomimo tego, że opowiada się, że jest trybunałem jednolitości światopoglądowej. Nieprawda! To, że nie wydawane są niektóre orzeczenia, albo jest dłuższy czas oczekiwania na orzeczenie wynika z tego, że sędziowie Trybunału nie mają wspólnego poglądu i nad tą sprawą trzeba się pochylić dłużej, aby wypracować ten wspólny pogląd, który kończy się orzeczeniem Trybunału

- mówiła prezes Julia Przyłębska.

Czym różni się Trybunał Konstytucyjny w Polsce od tego z Niemiec? Niektórzy posłowie twierdzą, że ilością spraw, ale prezes polskiego Trybunału mówi wprost: to nieprawda. 

- Na ostatnim posiedzeniu Sejmu jedna z posłanek zarzuciła, że Trybunał Konstytucyjny w porównaniu z tym niemieckim ma tak naprawdę niewielką ilość spraw. Chciałam powiedzieć, że to nieprawda. Poza wnioskami, pytaniami prawnymi, skargami konstytucyjnymi, TK w 2018 załatwił 6,5 tysiąca petycji i wniosków, a więc podobną ilość, jaką załatwia Trybunał Konstytucyjny w Niemczech. Trybunał załatwił 390 spraw w postępowaniu wstępnym, wydał 81 orzeczeń. Także zajmuje się szerokim spektrum spraw. Są tzw. skargi pozorne, gdzie obywatele bezradni, nie składając skargi konstytucyjnej, zwracają się do Trybunału, żeby pomógł załatwić ich sprawy. Odpowiadamy, wskazujemy drogę, podpowiadamy, jak można by to załatwić w inny sposób, aniżeli przed Trybunałem Konstytucyjnym. Żadna sprawa polskiego obywatela, który zwraca się do Trybunału, nawet jeśli nie jest to wniosek spełniający formalnie wymogi, nie pozostaje bez odpowiedzi

- wymieniała Przyłębska. 

Wspomniała również o postawie niektórych parlamentarzystów, którzy Trybunał Konstytucyjny i jego sędziów wzięli sobie za cel do atakowania. 

- Absolutnie nie godzę się na to, żeby Sejm i Senat były miejsce, gdzie następuje nieuzasadniony, a czasami nawet wręcz bezprawny, ad personam, atak na prezesa Trybunału, Trybunał Konstytucyjny, sędziów Trybunału i całokształt działalności Trybunału

- powiedziała.

Pytana, czy jest szansa na zmianę tej sytuacji, Julia Przyłębska odpowiedziała:

- Mam taką nadzieję, dlatego ten mój list do marszałka Senatu zakończyłam takim apelem, żeby był przyczynkiem do refleksji nad tym, że pewien kanon kultury dyskusji zostaje naruszony. Że zatracamy się w niemerytorycznej rozmowie. 

Na koniec prezes Przyłębska złożyła jednoznaczną deklarację:

- Na pewno Trybunał nie jest upolityczniony. Są to sędziowie, mogę to zagwarantować z doświadczenia pracy z tymi sędziami, w których jest niezawisłość. Oni, obejmując urząd, stali się niezawisłymi, niezależnymi sędziami. Bez względu na okoliczności wyboru czy wskazania partii politycznych, które proponowały ich jako kandydatów - w momencie, kiedy objęli urząd, orzekają zgodnie z obowiązującą w Polsce zasadą o niezależności i niezawisłości sędziów orzekających w Trybunale Konstytucyjnym

- zakończyła.