Nowelizacja w cieniu epitetów

Reakcja na podpis prezydenta Andrzeja Dudy pod nowelizacją ustaw sądowych ujawniła kilka cech debaty publicznej w naszym kraju. Po pierwsze, już na poziomie języka część mediów dokonuje jej oceny, określając ją pejoratywnie jako „represyjną” czy „kagańcową”.

Zanim czegokolwiek się o niej dowiemy, z góry mamy wiedzieć, że ustawa jest zła. Po drugie, zamiast merytorycznych komentarzy nad rozwiązaniami, które zawiera ustawa, otrzymujemy medialną papkę przyprawioną chamskimi epitetami o „prezydencie nienachalnie rozwiniętym intelektualnie” (Andrzej Rzepliński), jego niesamodzielności, postawieniu go przed Trybunałem Stanu i przyszłym chaosie w wymiarze sprawiedliwości. Po trzecie wreszcie, w lawinie komentarzy ujawnia się poczucie wyższości i pogardy, którego nie umieją ukryć niektórzy reprezentanci obozu opozycyjnego. Próżno szukać argumentów odnoszących się do meritum ustawy. Podpis pana prezydenta pod nowelą ustawy jest pretekstem dla obozu opozycyjnego do bezpardonowego personalnego ataku na niego i utrwalenia w świadomości społecznej przyprawianej mu nachalnie gęby marionetki, a nie do prawdziwej debaty nad wartością samej ustawy.

 

Źródło:

Leszek Galarowicz
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo