Agnieszka Kołodziejczyk: Spotykamy się w Katowicach na premierze filmu dokumentalnego „Oto człowiek – rzecz o Henryku Sławiku i Józsefie Antallu” opowiadającego o postaciach, które w czasie II wojny światowej bardzo wiele zrobiły, żeby ratować Żydów i migrantów. Czego możemy się dzisiaj od ich nauczyć?

Dr Jarosław Szarek, prezes IPN: Najważniejsze przesłanie jest takie, że te osoby podjęły swoją działalność w momencie, gdy wydawało się że zło panuje nad światem. Henryk Sławik poniósł śmierć w obozie KL Gusen I (Mauthausen), płacąc życiem za swoją działalność, ale to w co wierzył - pomoc drugiemu człowiekowi - zwyciężyło. Mimo to w Polsce przez kilkadziesiąt lat o Henryku Sławiku nie słyszeliśmy nic. Dopiero, gdy wracała Wolna Polska pojawiły się informacje o tym bohaterze, został też m.in. uhonorowany Orderem Orła Białego. Mimo, że wyszły już publikacje na jego temat to nadal jednak jest to postać, o której za mało się wie. Nie chodzi nawet o tę kwestię, że Sławik uratował około 5 tys. Żydów, a austriacki przemysłowiec Schindler ocalił ich kilka razy mniej. (Schindler zaczął zresztą pomagać na początku, dlatego że osoby wyznania Mojżeszowego były potrzebne w jego fabryce, jako robotnicy. Dopiero później naprawdę obudziło się w nim sumienie). Dzięki Spielbergowi Schindler jest jednak znany na całym świecie. Ma swoje muzea, spoczywa w Izraelu, jest dla całego świata symbolem ratowania Żydów. Henryk Sławik poniósł śmierć dla idei, w którą wierzył, ale nie wiemy, gdzie spoczywa. Nie możemy wskazać miejsca pochówku, nie możemy na jego grób pójść, by oddać mu hołd i się pomodlić.

Takimi inicjatywami jak film powstały dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej w Katowicach i Telewizji Polskiej chcemy poszerzać krąg ludzi, których ta postać porusza. Cieszę się, że jest wiele inicjatyw promujących Henryka Sławika (tu nieoceniona rola Grzegorza Łubczyka), że powoli wraca on do ludzkiej pamięci. Katowicki oddział IPN wyda prawdopodobnie jeszcze w tym roku jego biografię (pracuje nad nią dr Tomasz Kurpierz). To kolejny krok w stronę odkrywania dla naszej pamięci tej postaci. Jest ona bardzo ważna. To też wspaniały przykład dobrych relacji polsko-węgierskich (Polak Sławik i Węgier Antall przyjaźnili się i wspólnie pomagali m.in. na Węgrzech uchodźcom różnych narodowości w ucieczce przed Niemcami). Obaj zostali uhonorowani wspólnymi pomnikami - ławeczkami w Budapeszcie i w Warszawie. Jeszcze raz bliskie związki polsko -węgierskie wydały taki piękny owoc. A mają one głębokie korzenie, bo to nie tylko Stefan Batory i święta Jadwiga, ale i święty Emeryk czyli pierwsze lata istnienia Państwa Polskiego.

Pozostańmy w klimacie międzynarodowym. Czy sądzi pan, że osoby które przyjeżdżają do Katowic na Europejski Kongres Gospodarczy odbywający się m.in. w Spodku właśnie przy Placu Henryka Sławika i Józsefa Antalla, wiedzą, jak wielkie postaci patronują temu miejscu?

Myślę, że nie wszyscy albo niewielka część osób to rozumie. Sławik i Antall są znani na Węgrzech. Ale tylko tam. To pokazuje, ile pracy jest jeszcze przed nami. Instytut Pamięci Narodowej publikacjami i filmem dokumentalnym promuje te postaci, ale musimy iść dalej. Ktoś musi te materiały przełożyć na język, który dociera do społeczności międzynarodowej (dziś mówimy o języku popkultury, filmu fabularnego). Na razie kształtujemy polskie elity, uwrażliwiamy je na naszych bohaterów, ale to dopiero początek drogi.

Chciałabym, żebyśmy zmienili temat rozmowy. Między 6. i 7. lutego przypada 157. rocznica ważnej bitwy Powstania Styczniowego, o Sosnowiec. Dzięki tej potyczce powstańcy zdobyli dworzec kolejowy i miasto i zarządzali nimi 2 tygodnie. To ewenement w skali kraju!

Powstanie przegrane w 1864 r., zostało w zbiorowej pamięci dokładnie przemyślane. Powstało wiele wybitnych dzieł literackich, plastycznych poświęconych tej sprawie. Na nich wychowało się pokolenie, które wyszło w 1914 r. na ostatnią drogę ku wolnej Polsce. Zagłębie, dziś część woj. śląskiego, ma wbrew obiegowej opinii bardzo silny rys niepodległościowy! Kilka miesięcy temu Instytut Pamięci Narodowej odsłonił tu tablicę poświęconą Henrykowi Glassowi, jednemu z twórców harcerstwa, antykomuniście związanemu z Dąbrową Górniczą. Teraz z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odsłaniamy tablicę jednego z bardziej znanych bohaterów Zdzisława Badochy ps. "Żelazny", (także pochodzi z Dąbrowy Górniczej). Jeżeli do tego dodamy ochotników do Legionów, powstańców śląskich, żołnierzy drugiej wojny światowej i już bliskie nam wydarzenia – podpisanie 11 września 1980 r. w Hucie Katowice czwartego porozumienia, które umożliwiło powstanie "Solidarności" w wymiarze ogólnopolskim, to inaczej popatrzymy na historię Zagłębia.