Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed Miejskim Szpitalem Zespolonym w Częstochowie Biedroń nawiązał do niedzielnej 31. Pielgrzymki Parlamentarzystów na Jasną Górę, w trakcie której marszałek Sejmu Elżbieta Witek – jak zaznaczył - „zawierzyła Polskę Matce Boskiej Częstochowskiej”. A konkretnie było tak:

- Przybyliśmy do Matki Bożej, żeby podziękować za wszystkie dary i łaski, ale z pewnością też po to, żeby zawierzyć jej te najtrudniejsze sprawy naszej ojczyzny, licząc, że ona będzie najlepiej wiedziała, co z nimi zrobić

- mówiła w niedzielę na Jasnej Górze marszałek Sejmu.

Co na to kandydat Lewicy na prezydenta RP? Postanowił zakpić sobie z tych, dla których wiara jest w życiu ważna, niezależnie od zajmowanej funkcji. 

- Nie pierwszy raz politycy pielgrzymują do Częstochowy

 - zaznaczył z przekąsem Biedroń.

- A co w tym złego?

- zapytał głośno jeden z przechodniów. 

- Nie powiedziałem, że to coś złego. Ale wolałbym, żeby politycy pielgrzymowali tam, gdzie jest ich miejsce

 - odpowiedział Biedroń. 

Polityk Lewicy odniósł się również do sugestii jednego z przechodniów, który stwierdził, że nie może dostać się do lekarza specjalisty z dziedziny urologii. Oczywiście europoseł nie byłby sobą, gdyby znów nie dodał do tego kwestii wiary.

- Dzisiaj rządzący tak rządzą, że pan nie może się dostać do urologa, ale mają czas zawierzać Polskę Matce Boskiej Częstochowskiej

 - podchwycił Biedroń.

- Mają czas na to, żeby zajmować się klękaniem przed biskupami, zamiast klękać przed poważnym problemem, jakim jest zapaść w służbie zdrowia

- wypalił.

- Jesteśmy dziś tutaj dlatego, że my na lewicy - ludzie, którzy nie chcą nikogo wykluczać, żeby nikt, jak ten pan nie czekał na wizytę u urologa miesiącami - mówimy: nadszedł ten czas, że zamiast wizytować kościoły, świątynie, politycy powinni przede wszystkim wizytować takie szpitale i je wspierać finansowo

- dodał.