Sprawa fundacji działającej przy szpitalu Szczecin-Zdunowo to początek afery kopertowej prof. Tomasza Grodzkiego. Po tym jak Grodzki został marszałkiem Senatu, szczecińska prof. Agnieszka Popiela ogłosiła na Facebooku, że musiała zapłacić mu 500 dol. za operacje swojej mamy.

Początkowo Grodzki zaprzeczał, że przyjął jakiekolwiek pieniądze. Dodał także, że nie pamięta jakiegokolwiek kontaktu z autorką tego wpisu. Wtedy prof. Popiela zdecydowała się ujawnić korespondencję sprzed 4 lat, w której Grodzki napisał do niej na Messengerze: „Jeśli Pani nie odróżnia wpłaty na fundację działającą przy szpitalu, która daje środki na zakupy sprzętu i szkolenia młodych lekarzy, od czego innego, to po prostu mi przykro”.

Pytań związanych z przyjmowaniem wpłat na Fundację Pomocy Transplantologii pojawia się wiele. Na oficjalnej stronie internetowej fundacji widnieją dwa konta, na które można wpłacać pieniądze. Obydwa to konta złotówkowe. Dlaczego więc prof. Tomasz Grodzki przyjął od Agnieszki Popieli za operacje mamy pieniądze w dolarach?

Ważne jest także to, co zrobił z gotówką. Prof. Agnieszka Popiela pamięta, że schował ją do szuflady. Czy wpłacił je na fundację? Na to pytanie Grodzki nie odpowiedział i nie przedstawił jakichkolwiek dokumentów fundacji.

Szpital w Zdunowie podlegał pod urząd marszałkowski. Tak jest do dziś, choć lecznica nie istnieje jako samodzielna jednostka, bo po dwudziestu latach kierowania przez prof. Tomasza Grodzkiego została doprowadzona do zapaści finansowej, dlatego połączono ją ze szpitalem przy ulicy Arkońskiej w Szczecinie.
Ze statutu wynika, że Fundacja Pomocy Transplantologii przy szpitalu Szczecin-Zdunowo została założona m.in. przez Tomasza Grodzkiego w 1994 r. Dlatego radni PiS starali się uzyskać informacje o tym, jak dużo wpłat pobrał Tomasz Grodzki od pacjentów i co się z tymi wpłatami stało.

Interpelacje w tej sprawie w sejmiku województwa złożyła radna Małgorzata Jacyna-Witt.

– Domagamy się pełnej transparentności – mówi radna PiS. – Ale jest całkowity szlaban na informacje w sprawie fundacji. Moja interpelacja nie została uznana za interpelację przez prawnika i nikt mi nie odpowiedział na pytanie. Co jest ciekawe, prawnik doradzający sejmikowi, który odrzucił moją interpelację, jest mężem pani wiceprzewodniczącej sejmiku z Platformy Obywatelskiej. Interpelację ocenzurował więc prawnik, który rodzinnie jest powiązany z działaczką PO, a interpelacja dotyczyła działacza Platformy, czyli pana profesora Tomasza Grodzkiego. Taki „przypadkowy zbieg okoliczności”

– mówi rozgoryczona radna.

Interpelacja radnej nie została także zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej. Marszałek województwa Olgierd Geblewicz (PO), pod którego podlega szpital i fundacja, tak odpowiedział na pytania związane z fundacją:

– Niektórzy nie potrafią przyjąć z pokorą wyniku demokratycznych wyborów, w związku z tym czynią nagonkę na człowieka. Łatwiej opluwać i insynuować niż cieszyć się, że szczecinianin został marszałkiem Senatu, trzecią osobą w państwie – mówi marszałek Geblewicz.

Tekst ukazał się w poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"