– Jestem nie tylko obywatelem Gdańska, ale również Kaszubem. Co oznacza, że jestem częścią mniejszości narodowej. Jest to około 300 tys. osób z ich własnym językiem, z ich zwyczajami

 – tak Donald Tusk prezentował siebie w oficjalnym wywiadzie dla telewizji Rady Europejskiej, opublikowanym na kilka dni przed objęciem przez niego stanowiska przewodniczącego RE w 2014 r.. Ostatecznie jednak przyznał się również do polskości. – Jestem gdańszczaninem, jestem Kaszubem, jestem Polakiem, jestem Europejczykiem – dodał.

Trzy lata później, kiedy świat żył tematem separatystycznego referendum Katalonii, Tusk komentując sprawę zaprezentował siebie nie jako Polaka, ale... „przedstawiciela mniejszości etnicznej”.

- Ja mam wystarczająco dużo empatii w sobie, też jako przedstawiciel mniejszości etnicznej, jako Kaszuba, z moimi doświadczeniami polskimi. Wiem, co znaczy takie dążenie do niepodległości, ale równocześnie też wiem, co ważne jest i dla Hiszpanii, i dla Europy, i utrzymanie jedności wydaje się tutaj priorytetem

– stwierdził.

Teraz w rozmowie z brytyjskim BBC Tusk wyraził sympatię dla… niepodległej Szkocji i jej ewentualnej akcesji do Unii Europejskiej.

- Czasami czuję się jak Szkot, ale muszę uszanować to, jak ważna (dla Wielkiej Brytanii) jest kwestia suwerenności. Wbrew mojej sympatii (dla Szkocji), nie jest moją rolą interweniowanie w tej debacie

- odpowiedział przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej. Jak dodał, „na poziomie emocjonalnym nie ma wątpliwości, że wszyscy będą entuzjastycznie nastawieni” do ewentualnej akcesji Szkocji jako niepodległego kraju.

Na słowa Tuska tym razem odpowiedziała oburzona brytyjska dyplomacja. Występujący w tym samym programie politycznym BBC szef brytyjskiego MSZ Dominic Raab ocenił słowa Tuska o Szkocji i jej niepodległości jako „nieodpowiedzialne” i „nieeuropejskie”, również jak polscy internauci wcześniej wskazując na podobne spór m.in. pomiędzy Hiszpanią i Katalonią.