Mojica, którego nazwisko pojawiało się już w przeszłości wśród kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, uważa, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż "koronawirus został wyniesiony" poza chińskie laboratorium.

Naukowiec z uniwersytetu w Alicante wskazał, że wobec laboratorium w Wuhan, "w którym prowadzone są badania nad patogennymi wirusami", już wcześniej pojawiały się ostrzeżenia.

"Pochodziły one szczególnie ze strony amerykańskich ośrodków naukowych, które wskazywały na brak w tej [jednostce badawczej – przyp. red.] wszystkich elementów zapewniających bezpieczeństwo"

- dodał Mojica.

Hiszpański mikrobiolog wyraził przekonanie, że koronawirus, który w pierwszej kolejności pojawił się w mieście Wuhan, może zaliczać się do tzw. wirusów mutujących.

Mojica, rozmawiający z hiszpańskimi mediami po piątkowej uroczystości z okazji 40-lecia uczelni w Alicante, wyjaśnił, że nie jest on jedyną osobą która uważa, że istnieje "dziwny zbieg okoliczności między pojawieniem się w Wuhan groźnego i rzadkiego wirusa a działającym w tym mieście laboratorium badającym patogenne wirusy".

Z powodu koronawirusa zmarło już w Chinach 214 osób. Zarażonych na całym świecie jest około 10 tys. osób.