W obronie reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości zawiązał się komitet "Suwerenni", na którego czele stanął działacz opozycji antykomunistycznej w czasach PRL, wydawca, przewodniczący warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", Adam Borowski. Pan także dołączył do tego zacnego grona, dlaczego?

- Jestem już wprawdzie zmęczony polityką, ale sytuacja jest szczególna, wymagająca aktywności nawet takich zmęczonych obywateli jak ja. W stulecie wojny z bolszewikami o niepodległość, mamy nowy atak bolszewików. Rzecz nie polega przecież na walce tylko o polski wymiar sprawiedliwości, ale polega zwyczajnie na walce o wolność i demokracje w naszym kraju. To jest sytuacja wymagająca mobilizacji wszystkich sił, dlatego się też osobiście do tego dołączam.

Z badań opinii publicznej wynika, że znakomita większość Polaków uznaje reformę wymiaru sprawiedliwości za niezbędną, jednak dotychczas na ulicach widać było głównie jej przeciwników. Czy pana zdaniem potrzebny jest teraz mocny głos, dotychczas cichej większości?

- Myślę, że jest konieczny. Wybory prezydenckie będą tym momentem decydującym. Trzeba w maju powtórzyć „Cud nad Wisłą”. Wojna trwa, a natarcie będzie coraz silniejsze. Mamy już bolszewików nie tylko na zewnątrz, ale mamy również wroga zewnętrznego.

Wczorajsze wydarzenia w Brukseli z udziałem Radosława Sikorskiego dobrze to pokazały. Wróg wewnętrzny Donald Tusk i cała formacja, której lideruje, to jest bardzo poważna sprawa. Sytuacja przypomina tę sprzed stu lat, kiedy wróg wewnętrzny w postaci komunistów próbował rozbić armię, próbował na zapleczu frontu działać przeciwko niepodległości Polski. Sytuacja jest naprawdę bardzo podobna i dlatego mobilizacja powszechna jest konieczna.

Jak pana zdaniem zakończy się trwająca obecnie próba zreformowania, przywrócenia Polakom wymiaru sprawiedliwości? Czy „kasta”, która jest wspierana przez opozycję i „zagranicę” przetrwa?

- To jest sytuacja „być, albo nie być”. Polska musi wygrać, bo przegrana oznaczałaby początek, już nawet nie pierwszego, ale drugiego rozbioru Polski. To byłaby katastrofa z której być może nie można było się podnieść. Nie można się cofnąć. 

Myślę jednak, że obecnie Polska jest silniejsza. Stronnictwo patriotyczne jest silniejsze niż w czasach targowicy, nawet myślę, że silniejsze niż 100 lat temu, a wtedy też przecież Niemcy blokowali dostawy broni dla polskiej armii. Mimo to udało się wygrać. Dzisiaj musimy powtórzyć to zwycięstwo.

8 lutego o godz. 12 przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie odbędzie się demonstracja w obronie reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Czy weźmie pan w niej udział?

- Oczywiście, że pojadę do Warszawy, państwo Gwiazdowie też pojadą. To jest w jakimś stopniu powtórzenie wydarzeń z sierpnia 80-tego roku. Wszyscy, którzy walczyli z komunizmem, dzisiaj muszą na nowo stanąć do walki z postkomunizmem. To jest ta sama walka.


W obronie reformy sądów! Kluby „GP” zapraszają na demonstrację 8 lutego w Warszawie


W obronie reformy sądów! Kluby „GP” zapraszają na demonstrację 8 lutego w Warszawie