Dziś w Dęblinie podpisana zostanie umowa o zakupie przez Polskę od USA 32 samolotów bojowych piątej generacji F-35. Wartość kontraktu - jak podało MON - to 4,6 mld dolarów.

"Ta inwestycja, która rozpoczyna się od dzisiejszej umowy, zmieni obraz polskiej armii, zmieni przede wszystkim siłę defensywną. Będziemy w stanie, korzystając z tych samolotów, zapewnić sobie bezpieczeństwo w znacznie większym stopniu niż kiedykolwiek w historii"

- ocenił w PR24 Jabłoński.

Dodał też, że prawdopodobieństwo konfliktu np. z Rosją jest obecnie o wiele mniejsze niż jeszcze kilka lat temu, również dlatego, że zwiększyła się liczba żołnierzy USA i NATO w Polsce. "Uderzenie militarne na Polskę stało się w tej chwili niezwykle mało prawdopodobne" - ocenił.

Odnosząc się do wysokich kosztu zakupu F-35 wiceszef MSZ stwierdził, że można byłoby je kupić "nieco taniej", gdyby kilka lat temu - jeszcze w okresie rządów PO-PSL - Polska przystąpiła do programu produkcji i projektowania F-35, tak jak zrobiła to Dania.

"Otrzymaliśmy taką propozycję wtedy od Stanów Zjednoczonych, ale nie byliśmy z jakiegoś powodu nią zainteresowani. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że to był wielki błąd"

- dodał.

Umowa na zakup od Stanów Zjednoczonych 32 samolotów bojowych piątej generacji F-35 zostanie podpisana w Dęblinie. Wartość umowy to 4,6 mld dolarów. Według producenta, koncernu Lockheed Martin, pierwsze samoloty mają zostać przekazane polskiemu lotnictwu w 2024 r. Będą służyć początkowo do szkolenia pilotów i personelu naziemnego w USA; samoloty dla pierwszej eskadry (12-16 sztuk) mają się znaleźć w Polsce w 2026 r., druga transza ma zostać dostarczona do 2030 r.

Z zapytaniem o ofertę Polska zwróciła się do amerykańskiej administracji w maju ub. r.; we wrześniu Kongres wyraził zgodę na sprzedaż Polsce tego uzbrojenia. F-35, poza siłami powietrznymi, marynarką i piechotą morską USA, wybrały m. in. Australia, Belgia, Izrael, Japonia, Norwegia i Wielka Brytania. Dotychczas dostarczono ponad 490 egzemplarzy.