"Na Wyspach żyje prawie milion Polaków, którzy oczekują pewnego wsparcia i deklaracji w związku z tym, że następuje brexit, że ich prawa będą respektowane w Wielkiej Brytanii. Pani marszałek spotka się Polakami i Polonią mieszkającą na Wyspach Brytyjskich i oczekuje pewnego dialogu z polskimi władzami" - powiedział Michał Marcinkiewicz, doradca Kidawy-Błońskiej.

Podczas wizyty Kidawa-Błońska ma udzielić wywiadów dla polonijnych mediów, zjeść obiad u jednej z polskich rodzin, a następnie spotkać się z władzami Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. Wieczorem Kidawa-Błońska będzie rozmawiać z działaczami brytyjskiego oddziału Komitetu Obrony Demokracji.

Sobotę wicemarszałek Sejmu poświęci na spotkania z młodzieżą na Wyspach. Rano poprowadzi lekcję na temat polskiej konstytucji dla licealistów w Polskiej Szkole im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego, a około południa weźmie udział w panelu "Polka – kobieta sukcesu" na odbywającym się na uniwersytecie w Cambridge Kongresie Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Wielkiej Brytanii.

Należy oddać wicemarszałek Kidawie-Błońskiej, że ta dysponuje sporymi pokładami odwagi. Szczególnie w kontekście jednej z ostatnich wypowiedzi dla radiowej Jedynki, gdzie kandydatka na prezydenta bez pardonu wskazała, że przyczyną brexitu są „masowo pracujący Polacy w Wielkiej Brytanii”.

Polacy bardzo głośno i mocno mówią, że nie chcą migrantów, nie chcą obcokrajowców. A mówimy o milionie Polaków, którzy osiedlili się i pracują w Wielkiej Brytanii. Nie zakłamujmy. Przyczyną brexitu było także to, że Polacy zaczęli masowo pracować w Wielkiej Brytanii

- mówiła nie tak dawno Kidawa-Błońska.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w roku 2016 o 1,5 tysiąca Polaków więcej wróciło do kraju niż z niego wyemigrowało. Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy od dziesiątków lat. GUS w swoim zestawieniu zauważył, że w latach 2012-2015 obserwowany spadek liczby ludności Polski był spowodowany przede wszystkim rosnącą emigracją na pobyt stały.