34-letni Fabiański już po raz drugi w tym sezonie pauzował z powodu urazu mięśnia biodrowego. Po kontuzji odniesionej we wrześniu konieczna była jednak operacja i jego przerwa w grze trwała trzy miesiące. Wrócił na boisko tuż przed końcem roku, a 10 stycznia nie dokończył spotkania z Sheffield United, odczuwając ból w tym samym miejscu. Teraz jednak okazało się, że doszło do zapalenia wokół miejsca szwów po zabiegu i absencja nie trwała długo.

Polak rozegrał dobry mecz, nie pomógł jednak kolegom zatrzymać kroczących od zwycięstwa do zwycięstwa zawodników Liverpoolu. Pod nieobecność kontuzjowanego Sadio Mane pierwsze skrzypce w zespole gości grał Mohamed Salah. W 35. minucie Egipcjanin pokonał Fabiańskiego pewnie egzekwując rzut karny, podyktowany za faul na zastępującym Senegalczyka w podstawowej jedenastce Belgu Divocku Origim. W drugiej połowie goście na drugiego gola zamienili jeden z kontrataków - w roli podającego wystąpił Salah, a w sytuacji sam na sam Polakowi szans nie dał Alex Oxlade-Chamberlain.

Fabiański bronił bez zarzutu, ale Liverpoolu nie zatrzymał

Liverpool z 24 meczów Premier League wygrał 23, a zremisował tylko 20 października na Old Trafford z Manchesterem United (1:1). W tabeli prowadzi z 19-punktową przewagą nad broniącym tytułu Manchesterem City.

The Reds na autostradzie do mistrzostwa