W ubiegłym tygodniu rozstrzygnęły się wybory na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Z ponad 70-procentowym wynikiem szefostwo w partii objął Borys Budka. Dziś, na antenie Polsat News, były lider PO komentował zmiany w ugrupowaniu.

Nie idę na emeryturę. Nie wybieram się nigdzie. To koniec pewnego etapu

- zapewnił Schetyna.

Po czterech latach zostawiam Platformę Obywatelską. Rozmawiamy, bo to trzeba ustawić zupełnie w nowy sposób. Każdy przewodniczący to nowy etap, nowy pomysł, koncepcja na współpracowników, ludzi z najbliższego otoczenia

- mówił Schetyna w rozmowie z red. Dorotą Gawryluk w „Gościu Wydarzeń” na antenie Polsat News.

Polityk zapytany o przedstawianą wcześniej przez siebie krytykę nowego szefa PO, powołał się na "mądrość etapu".

Politycy dojrzewają. Budka stwierdził, że jest gotowy. Dostał takie poparcie. To znaczy, że Platforma Obywatelska, ludzie ufają mu i ma 4 lata, żeby to udowodnić

- mówił polityk. Dodał jednocześnie, że gdy sam został szefem Platformy, otrzymał ponad 91-procentowe poparcie

Obecne słowa byłego szefa ugrupowania nijak się mają do utarczek, jakie nasiliły się pomiędzy politykami przed wyborami w partii. Szczególnie nerwowo było na ostatniej prostej. Gdy podczas jednego z grudniowych posiedzeń Sejm zajmował się projektem zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych i ustawie o Sądzie Najwyższym, udziału w głosowaniu nie wzięło łącznie 32 posłów opozycji, tym samym je przegrywając.

Wówczas lider PO Grzegorz Schetyna, również na antenie Polsat News, pokusił się o personalny przytyk w kierunku Borysa Budki.

Opozycja zawiodła, przepraszam we własnym imieniu i nas wszystkich. Osobą współodpowiedzialną za to, że część nie głosowała w sprawie projektu PiS, jest szef klubu Koalicji Obywatelskiej

- mówił w końcówce ubiegłego roku Schetyna.

Budka nie pozostał wówczas dłużny. Pytany o słowa swojego szefa, odparł: „moje doświadczenie polityczne podpowiada mi, żeby spraw wewnętrznych nie komentować za pośrednictwem mediów”.