Zgodnie z wydanym wczoraj, a opublikowanym dziś postanowieniem TK, do czasu rozstrzygnięcia wniosku marszałek Sejmu ws. sporu kompetencyjnego wstrzymane jest stosowanie uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia, począwszy od dnia jej wydania. Wnioskiem marszałek Sejmu TK zajmie się 25 lutego. Przewodniczącą składu orzekającego będzie prezes TK Julia Przyłębska, sprawozdawcą - sędzia Krystyna Pawłowicz.

Zdaniem Budki "nie ma prawnej możliwości wstrzymania uchwały SN, która ma moc zasady prawnej". "Trybunał Konstytucyjny bada zgodność aktów prawnych z ustawą zasadniczą, czyli z konstytucją" - zaznaczył.

"Natomiast jeśli ktoś myśli, że pani (Krystyna) Pawłowicz, pan (Stanisław) Piotrowicz i pani (Julia) Przyłębska mają wszechmoc wstrzymywania uchwał Sądu Najwyższego, to nie doczytał polskiej konstytucji"

- powiedział Budka.

Zdaniem szefa PO nie ma też "żadnego sporu kompetencyjnego między Sejmem a SN", a cała sprawa to przykład "jak PiS próbuje wykorzystać Trybunał Konstytucyjny do własnej polityki".

Uchwała Sądu Najwyższego, w opinii Budki, nadal obowiązuje. Gdyby bowiem wstrzymywanie uchwał było możliwe - mówił szef PO - następnym razem TK wstrzymałby wyrok sądu, który "np. skazywałby PiS-owskiego działacza na karę pozbawienia wolności".

Postanowienie Trybunału Konstytucyjnego i związane z nim konsekwencje komentował dziś w rozmowie z Niezalezna.pl prof. Przemysław Czarnek. W przeciwieństwie do posła Budki, ekspert prawa konstytucyjnego ocenił, że w związku z dzisiejszym postanowieniem wszelkie wątpliwości "zostały rozwiane".

W konstytucji wprost jest napisane, w art. 178, że sędziowie podlegają wyłącznie konstytucji i ustawom. Jeżeli sędzia nie chce wykonywać ustawy, tylko powołuje się na jakieś interpretacje „z chmury”, które nie mają żadnego umocowania w podstawach prawnych, to podlega odpowiedzialności przewidzianej w prawie. Nie ma ani w polskim, ani europejskim porządku prawnym podstaw do kwestionowania legalności działania konstytucyjnych organów państwa

- stwierdził prof. Czarnek.