Dzisiaj zostało opublikowane postanowienie Trybunały Konstytucyjnego, które wstrzymuje stosowanie, od dnia jej wydania, uchwały składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że niedopuszczalne jest stosowanie przepisów kodeksu postępowania karnego oraz kodeksu postępowania cywilnego w rozumieniu przyjętym w uchwale Sądu Najwyższego. Uznał również, że kompetencja do orzekania przez sędziego powołanego przez prezydenta na wniosek obecnej KRS nie może być ograniczana, a orzeczenia wydane przez składy orzekające, w których zasiadali tacy sędziowie, mają moc obowiązującą.

O komentarz w sprawie dzisiejszego postanowienia Trybunału Konstytucyjnego poprosiliśmy prawnika, byłego wojewodę lubelskiego, a obecnie posła Prawa i Sprawiedliwości, prof. Przemysława Czarnka.

O ile mnie pamięć nie myli, z tak szybką decyzją (w tym wypadku wydaniem postanowienia) nigdy dotychczas nie mieliśmy do czynienia. Czy to zdaniem pana profesora dobrze, że w tak ekspresowym tempie Trybunał odniósł się do niedawnej uchwały Sądu Najwyższego?

- Ale o ile mnie pamięć nie myli, to nigdy do tej pory Sąd Najwyższy nie wprowadzał takiego chaosu w wymiarze sprawiedliwości, takich wątpliwości wśród sędziów i nigdy nie dzielił sędziów na tych którzy mogą orzekać, tych którzy nie mogą orzekać, albo mogą orzekać, ale podlegają jakiejś swoistej kontroli. Siłą rzeczy, jak pan nie pamięta takiego szybkiego postanowienia Trybunału, to jest to spowodowane tym, że z kolei pewnie Trybunał nie pamięta takiej sytuacji i takiego bezprawnego działania Sądu Najwyższego.

Czy według pana, dzisiejsze postanowienie Trybunału Konstytucyjnego będzie uznawane i realizowane w codziennej praktyce prawnej przez tę część środowiska sędziowskiego, która otwarcie sprzeciwia się jakiejkolwiek reformie wymiaru sprawiedliwości? 

- Od strony prawnej, w związku z dzisiejszym postanowieniem Trybunału Konstytucyjnego, wszelkie wątpliwości - jeśli ktoś jakiekolwiek je miał – co do uchwały  Sądu Najwyższego z czwartku, która nie wywołała żadnych skutków prawnych, zostały rozwiane. Trybunał Konstytucyjny wstrzymał stosowanie uchwały Sądu Najwyższego. W związku z powyższym, powoływanie się na tę uchwałę i próby wyłączania sędziów ze składu orzekającego, tylko dlatego, że zostali powołani przez prezydenta na wniosek KRS-u w obecnym kształcie, są bezprawne. Wszelkie działania, które by „wiązały ręce” tym sędziom i pozwalały na wykluczanie ich z orzekania, będą działaniami, które muszą się spotkać z reakcją przewidzianą w przepisach prawa.

Ale pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf, jeszcze przed posiedzeniem trzech izb SN ws. podjęcia tej budzącej kontrowersje uchwały, stwierdziła, że żadnego sporu kompetencyjnego nie ma. Czy wobec tego nie obawia się pan mnożenia kolejnych interpretacji prawa, którymi będą się zasłaniali sędziowie identyfikujący się np. z działaniami sędziego Juszczyszyna, czy Tuleyi?

- Dlatego trzeba wyjaśnić sprawę od początku, od fundamentu. Praworządność i państwo prawa, polega na tym, że wszystkie organy władzy publicznej – od wójta, po prezydenta i Sejm, od sądu rejonowego, po Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny – mają obowiązek działania wyłącznie na podstawie przepisów prawa i wyłącznie w granicach przez to prawo określonych. Jak mi ktoś wskaże jednoznaczne i klarowne podstawy prawne działania Sądu Najwyższego, to mogę nawet ufundować mu nagrodę. Takich podstaw prawnych nie ma.

- Czy niektórzy sędziowie będą kontestować obowiązek stosowania przez sędziów polskich ustaw i konstytucji? No pewnie będą tacy sędziowie, natomiast są przepisy, jest również ta reforma, którą uchwaliliśmy w czwartek, które wychodzą temu naprzeciw. W Polsce, która jest państwem praworządnym, wszyscy, łącznie z sędziami mają przestrzegać ustaw. Co więcej, w konstytucji wprost jest napisane, w art. 178, że sędziowie podlegają wyłącznie konstytucji i ustawom. Jeżeli sędzia nie chce wykonywać ustawy, tylko powołuje się na jakieś interpretacje „z chmury”, które nie mają żadnego umocowania w podstawach prawnych, uwaga – także w prawie europejskim, bo żadną podstawą do tego orzekania nie jest wyrok TSUE z 19 listopada, w którym jest jednoznacznie określona delegacja, tylko do jednego składu orzekającego, w tej konkretnej sprawie, która zawisła przed Izbą Pracy i ta delegacje została wykonana, to podlega odpowiedzialności przewidzianej w prawie. Nie ma ani w polskim, ani europejskim porządku prawnym podstaw do kwestionowania legalności działania konstytucyjnych organów państwa. Z prawniczego punktu widzenia wątpliwości nie ma żadnych, a czy będzie przekraczanie uprawnień i czy będzie przekraczanie prawa ze strony niektórych sędziów? Być może będzie, ale na to musi być reakcja przewidziana w przepisach prawa.



"To zapewnia stabilizację sądownictwa". Szef KRS o postanowieniu Trybunału Konstytucyjnego

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek ubiegłą środę skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym oraz prezydentem RP a SN. Chodzi m.in. o przepisy konstytucji odnoszące się do podziału władz i powoływania sędziów. TK ma się nim zająć 25 lutego.

Zgodnie z dzisiejszym postanowieniem Trybunału Konstytucyjnego do czasu rozstrzygnięcia wniosku marszałek Sejmu wstrzymana jest możliwość wydawania przez Sąd Najwyższy uchwał dotyczących zgodności z prawem krajowym, międzynarodowym oraz orzecznictwem sądów międzynarodowych, ukształtowania składu Krajowej Rady Sądownictwa oraz trybu przedstawiania prezydentowi kandydatur na sędziów, wykonywania prerogatywy prezydenta do powoływania sędziów, a także kompetencji do pełnienia urzędu sędziego przez osobę powołaną przez prezydenta na wniosek KRS ukształtowanej na podstawie obecnych przepisów.