Przewód sądowy udało się rozpocząć dopiero na piątym terminie. Na sali rozpraw zabrakło wprawdzie we wtorek czterech oskarżonych, ale sąd uznał, że ich nieobecność nie przeszkadza w prowadzeniu procesu.

Ponadto, obrońca dwóch oskarżonych wniósł o odroczenie sprawy z uwagi na konieczność zapoznania się przez nich z wyjaśnieniami Rafała L., który został dołączony do sprawy w grudniu ub. roku. Sąd nie uwzględnił jednak prośby adwokata uznając, że zmierza to do przedłużenia procesu.

Na pierwszym terminie na początku listopada 2019 r. sprawa została odroczona z powodu nieobecności obrońcy jednego z oskarżonych. Druga rozprawa nie odbyła się na wniosek nowego adwokata, który poprosił o czas na zapoznanie się z aktami. Na kolejnej rozprawie sąd zdecydował natomiast, że do postępowania ma być dołączona kolejna osoba (Rafał L.), a jej akta są w Sądzie Okręgowym w Płocku. Na początku stycznia zaś wniosek o odroczenie procesu złożył obrońca jednego z oskarżonych twierdząc, że o terminie rozprawy został powiadomiony za późno.

Kilku mężczyznom zarzucono działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Według śledczych, przywódcą gangu był Jakub K., ps. Kuba.

Oskarżonym zarzucono m.in. porwanie prawnika Krzysztofa K. w czerwcu 2015 r. w Gdańsku. Z jego relacji wynikało, że gdy jechał autem, został zatrzymany pod pozorem kontroli drogowej przez mężczyzn ubranych w mundury funkcjonariuszy CBŚP, poruszających się samochodem wyglądającym na policyjny. Porywacze mieli zastraszyć mężczyznę bronią, skuć w kajdanki i zabrać do swojego pojazdu. Przez kilkanaście godzin wozili go po różnych drogach, a wypuścili następnego dnia na szosie w pobliżu Ostródy, gdy obiecał, że w ciągu tygodnia zdobędzie milion złotych, którego żądali porywacze.

Ponadto Jakub K. i Maciej B. zostali oskarżeni o to, że w sierpniu 2015 r. w Koszalinie usiłowali zabić znanego zapaśnika. Do sportowca strzelono cztery razy, mężczyzna przeżył, ale został na trwałe okaleczony, m.in. stracił nogę.

Jakubowi K. zarzucono również, że usiłował zabić dwóch próbujących go zatrzymać policjantów. W lutym 2017 r. w Warszawie oddał w stronę funkcjonariusza osiem strzałów. Zdołał uciec. Przy kolejnej próbie zatrzymania - we wrześniu 2017 r. w Inowrocławiu - strzelił pięciokrotnie: jedna z kul raniła policjanta. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem, raniąc napastnika, a następnie zatrzymali go.