W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia Stare Miasto uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. Najwyższą karę – 2,5 roku więzienia – sąd orzekł dla Łukasza R., który trzykrotnie użył wobec Stachowiaka tzw. tasera (paralizatora elektrycznego). Pozostali oskarżeni otrzymali po dwa lata więzienia. Mieli, jak mówił sąd, "asystować przy użyciu urządzenia taser".

Od wyroku odwołała się rodzina Stachowiaka, która jest oskarżycielem posiłkowym w tym procesie. Apelację złożyli też obrońcy byłych policjantów. Apelacji od wyroku nie złożyła prokuratura.

Oskarżyciel posiłkowy chce zmiany kwalifikacji czynu na nieumyślne spowodowanie śmierci oraz uznania, że oskarżenie dopuścili się wobec Stachowiaka znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Oskarżyciel posiłkowy domaga się zmiany wyroku na wyższy i orzeczenia wyższego zadośćuczynienia dla rodziny poszkodowanego.

Obrońcy byłych policjantów chcą ich uniewinnienia. Obrona Pawła R. podnosi, że swoimi działania nie zrealizował on znamion przestępstwa, o które jest oskarżony oraz, że były policjant dział w stanie wyższej konieczności. W apelacjach innych oskarżonych podkreślano m.in., że nie znęcali się oni nad Stachowiakiem, a użycie tasera było związane z agresywnym zachowaniem zatrzymanego.

Przed sądem uzupełniające wyjaśnienia składał Adam W. Były policjant powiedział m.in., że jego udział w interwencji wobec Stachowiaka był przypadkowy. Mówił też, że stał za Pawłem R. i nie widział jakie skutki wywołuje użycie tasera wobec zatrzymanego.