Wątek „agenta Tomka” w procesie Gawłowskiego

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

O kontakty byłego agenta CBA Tomasza Kaczmarka ("agenta Tomka") z żoną Stanisława Gawłowskiego pytał prokurator oskarżonego m.in. o łapownictwo senatora podczas dzisiejszej rozprawy ws. wątku tzw. afery melioracyjnej. Roman Giertych złożył wniosek o powołanie Tomasza Kaczmarka na świadka.

Stanisław Gawłowski o kontaktach byłego agenta CBA Tomasza Kaczmarka (znanego jako "agent Tomek") wspomniał w ubiegłą środę podczas drugiej rozprawy ws. tzw. afery melioracyjnej. Wskazywał wówczas, że był to jego zdaniem początek inwigilacji ze strony PiS.

Jeden z obrońców Gawłowskiego, Roman Giertych (nie stawił się dotychczas na żadnej z rozpraw – senatora reprezentują Włodzimierz Łyczywek i Rafał Wiechecki) napisał w poniedziałek na swoim profilu facebookowym o złożeniu wniosku o wezwanie Kaczmarka na świadka "w sprawie operacji prowadzonej przeciwko posłowi Gawłowskiemu".

O to, skąd Gawłowski miał wiedzę, że "agent Tomek" kontaktował się z żoną senatora, pytał dziś prokurator Witold Grdeń. Gawłowski odpowiedział, że wie to od żony, a kontakt miał nastąpić w 2008 lub 2009 r. Wskazywał też, że do momentu ujawnienia wizerunku Kaczmarka w mediach nie wiedział, kim jest mężczyzna.

Wyjaśnienia składała dzisiaj także żona senatora Renata Listowska-Gawłowska (wyraziła zgodę na upublicznienie nazwiska i wizerunku).

"Jestem osobą niewinną, nigdy nie popełniłam żadnego przestępstwa ani przestępstwa nie popełnił mój mąż, znaleźliśmy się na ławie oskarżonych tylko i wyłącznie z powodu tego, że mój mąż zajmuje się polityką i naraził się ludziom związanym z PiS i ojcu (Tadeuszowi) Rydzykowi"

– mówiła.

Opowiadała przede wszystkim o dwóch spotkaniach z mężczyzną, który później okazał się agentem CBA Tomaszem Kaczmarkiem.

Listowska-Gawłowska powiedziała, że mężczyzna zaczepił ją po raz pierwszy w 2008 lub 2009 r. na dworcu PKP w Koszalinie. Opisała, że był to bardzo dobrze ubrany człowiek, który zachowywał się kulturalnie. Zaproponował jej kawę, ale odmówiła.

Po raz drugi spotkała agenta w koszalińskiej galerii handlowej, gdzie – jak powiedziała – starał się ją zaczepić, proponując wspólną kawę, ale ponownie spotkał się z odmową.

"Chciał zrobić na mnie dobre wrażenie, zaczął się chwalić, że ma super samochód, że moglibyśmy wybrać się na wycieczkę. Też odmówiłam"

– powiedziała Listowska-Gawłowska.

Zaznaczyła, że stanowczo nie zgodziła się też na propozycję odwiezienia do domu.

Zaznaczyła, że po tym zdarzeniu opowiedziała mężowi o zaczepiającym ją mężczyźnie. Ten poradził, aby nie denerwowała się i nie dawała nikomu prowokować. O tym, że był to Tomasz Kaczmarek, dowiedziała się i poinformowała męża po ujawnieniu w mediach wizerunku agenta.

Jeden z obrońców małżeństwa Gawłowskich, Rafał Wiechecki powiedział dziennikarzom po rozprawie, że wniosek o powołanie Kaczmarka na świadka został złożony dlatego, iż obrońcy widzą "modus operandi taki sam w przypadku państwa Kwaśniewskich, jak i w przypadku państwa Gawłowskich – próby inwigilacji, próby tworzenia jakiegoś materiału dowodowego, a następnie, kiedy one się kończą i kiedy przejmuje z powrotem władzę pan (Mariusz) Kamiński i pan (Maciej) Wąsik, z powrotem zaczęły mieć miejsce".

Prokurator Witold Grdeń powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że nie rozumie wniosku obrońców.

"Tydzień temu, podczas pierwszych swoich wyjaśnień pan Gawłowski wskazał, że rzekomo ten pan miał się kontaktować z jego żoną (…). I to było pierwsze wyjaśnienie, jakiekolwiek, w toku całego postępowania (gdy) pan Gawłowski do tego się odnosił"

– wskazał.

Prok. Grdeń dodał, że gdyby takie zdarzenie miało miejsce, Gawłowski w toku całego postępowania przygotowawczego wielokrotnie by to podnosił.

Gawłowski oskarżony jest m.in. o przyjęcie łapówek w wysokości co najmniej 733 tys. zł w gotówce, a także w postaci nieruchomości w Chorwacji i dwóch luksusowych zegarków. Miał też nakłaniać do wręczenia łapówki dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie, ukrywać pochodzenie z przestępstwa chorwackiej nieruchomości, ujawnić informację niejawną i popełnić plagiat w pracy doktorskiej.

Kolejna rozprawa zaplanowana została na środę. Przesłuchani mają być teściowie pasierba Gawłowskiego, którzy mieli być zamieszani w tzw. pranie brudnych pieniędzy w związku z apartamentem w Chorwacji. Sędzia zaplanował też odebranie wyjaśnień od byłego dyrektora IMGW Mieczysława O., który miał nakłaniać swojego podwładnego do wręczenia Gawłowskiemu dwóch luksusowych zegarków. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Powiązania mordercy Czeczena z Berlina z rosyjskimi służbami FSB

zdjęcie ilustracyjne / RIA Novosti archive, image #421316 / Andrey Stenin / CC-BY-SA 3.0 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

  

Rosjanin podejrzewany o zabójstwo w Berlinie pochodzącego z Gruzji Czeczena Zelimchana Changoszwilego odwiedzał bazy szkoleniowe Centrum Specjalnego Przeznaczenia Federalnej Służby Bezpieczeństwa (CSP FSB) – wynika ze wspólnego śledztwa mediów.

Z billingów telefonu komórkowego Rosjanina Wadima Krasikowa wynika, że przez dłuższy czas w 2019 r. przebywał on w bazach szkoleniowych CSP FSB i często kontaktował się z pracownikami pododdziału elitarnej jednostki antyterrorystycznej rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa Wympieł – ustaliły „Insider”, „Bellingcat” i „Spiegel”.

W szczególności Krasikow miał kontakty z szefem funduszu charytatywnego Wympiełu Eduardem Biendierskim, który stoi także na czele rosyjsko-irackiej rady handlowej i dysponuje prawem do ochrony rosyjskich obiektów naftowych w Iraku. Billing wykazał, że na kilka miesięcy przed zabójstwem Changoszwilego rozmowy telefoniczne między Krasikowem i Biendierskim nasiliły się.

Na przykład rozmawiali oni 3 lipca, gdy – jak stwierdzono w śledztwie – Krasikow wrócił z Briańska, gdzie wyrobił fałszywy paszport na nazwisko Wadima Sokołowa. Według niezależnej telewizji Dożdż u przypuszczalnego zabójcy Changoszwilego znaleziono paszport właśnie na to nazwisko. Mężczyźni rozmawiali też 28 lipca, po otrzymaniu przez Krasikowa dokumentów o zatrudnieniu w celu załatwienia wizy.

Biendierski powiedział „Insiderowi”, że nie zna Krasikowa, i odmówił dalszych komentarzy. W raporcie z medialnego śledztwa napisano, że w 2019 r. Krasikow 8 razy odwiedzał bazę CSP FSB w Bałaszysze w obwodzie moskiewskim, przy czym po raz ostatni 8 sierpnia – kilka dni przed odjazdem do Europy. W ciągu tego roku bywał też w bazach szkoleniowych w Bałaszysze i wiosce Awierkijewo oraz w biurze stowarzyszenia Wympieł-A i w budynku przy prospekcie Wiernadskiego 12, w którym znajduje się Narodowe Centrum Antyterrorystyczne i centrum analityczne FSB.

Changoszwili brał czynny udział w drugiej wojnie czeczeńskiej w oddziale dowódcy polowego Szamila Basajewa. Podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku zorganizował oddział 200 ochotników do walki z siłami Kremla. Dwukrotnie uchodził z życiem przed zamachowcami - w 2009 i 2015 roku. Od 2017 roku starał się o azyl w Niemczech, ale jego wniosek został odrzucony. Changoszwili był uważany przez Urząd Ochrony Konstytucji (kontrwywiad) za niebezpiecznego islamistę.

Wkrótce po zastrzeleniu 24 sierpnia Changoszwilego berlińska policja zatrzymała obywatela Rosji Wadima Krasikowa. Rosyjska "Nowaja Gazieta" ustaliła, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie w 2007 i 2013 roku. W 2015 roku krajowe i międzynarodowe listy gończe za nim zostały jednak wycofane. W tym samym roku dostał on paszport na nazwisko Sokołow.

Prokuratura Niemiec sądzi, że związek z zabójstwem miał rząd Rosji lub władze Czeczenii. Moskwa zaprzecza, by miała związek z zabójstwem. W grudniu 2019 r. prezydent Władimir Putin oznajmił, że Changoszwili był jednym z organizatorów zamachu terrorystycznego w moskiewskim metrze, a Rosja wielokrotnie zwracała się do Niemiec o jego wydanie.

Zabójstwo Changoszwilego wywołało konflikt dyplomatyczny między dwoma krajami. Rosyjskie MSZ uznało w grudniu za osoby niepożądane dwóch pracowników ambasady Niemiec. Wcześniej w związku z brakiem współpracy ze strony Rosji przy wyjaśnianiu sprawy zabójstwa Niemcy uznały za osoby niepożądane dwóch pracowników rosyjskiej ambasady w Berlinie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts