We wtorek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odbyła się w tej sprawie pierwsza rozprawa. Z uwagi na zawiłość sprawy sąd postanowił odroczyć ogłoszenie wyroku do 3 lutego.

W I instancji Sąd Rejonowy w Gdańsku w kwietniu 2019 r. skazał Dominika W. na 2 lata i 8 miesięcy więzienia. Orzekł też wobec niego 6-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Sąd zdecydował również, że oskarżony ma wpłacić 8 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Od tego wyroku odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońcy Dominika W.

Prokurator Anna Menażyk argumentowała podczas wtorkowej rozprawy, że wymierzona przez sąd I instancji kara jest rażąco niewspółmierna wobec stopnia społecznej szkodliwości czynów zarzucanych Dominikowi W. Domaga się dla niego łącznej kary pięciu lat więzienia.

Odmienne stanowisko reprezentuje obrona.

Według nas, ten najpoważniejszy zarzut postawiony oskarżonemu, dotyczący sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym, nie ma oparcia w materiale dowodowym. W tej kwestii wnosimy o zmianę kwalifikacji prawnej (na spowodowanie wypadku zagrożonego karą do dwóch lat więzienia - przyp. red.). Co do pozostałych zarzutów, obejmujących zachowanie oskarżonego wobec policjantów, domagamy się jego uniewinnienia. Jeśli zaś chodzi o pokrzywdzonego, któremu został uszkodzony samochód, to szkoda ta została przez oskarżonego naprawiona i przeprosił za to

 - powiedział dziennikarzom jeden z obrońców wnuka b. prezydenta Dariusz Strzelecki.

Dominika W. nie było we wtorek w sądzie.

Według gdańskiej prokuratury, Dominik W. 25 lutego 2018 r., nie mając do tego uprawnień i będąc nietrzeźwym (w chwili zatrzymania miał w wydychanym powietrzu nie mniej niż 2,08 promila alkoholu), jechał autem jedną z ulic w Gdańsku-Oruni. Kierowany przez niego golf poruszał się od lewej do prawej krawędzi jezdni, wjeżdżał na chodniki, zmuszając pieszych do ucieczki, uderzał też w inne pojazdy. Oskarżony miał też znieważyć policjantów, którzy go zatrzymali i stosować przemoc wobec ochroniarza, który próbował to zrobić.

Prokuratura oskarżyła Dominika W. o popełnienie pięciu czynów, z których najpoważniejszy to "sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym". Oskarżono go też o znieważenie policjantów i zmuszanie ich do "odstąpienia od czynności służbowych" oraz użycie przemocy i gróźb wobec ochroniarza, który próbował go zatrzymać. Za takie czyny kodeks karny przewiduje do 12 lat więzienia.

W trakcie śledztwa i podczas procesu przed sądem niższej instancji Dominik W. przyznał się do prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz uszkodzenia pojazdu. Nie przyznał się natomiast do pozostałych czynów. W lipcu 2018 r. podczas pierwszej rozprawy przed Sądem Rejonowym w Gdańsku Dominik W. wyznał, że po raz pierwszy w życiu zasiadł za kierownicą auta w stanie nietrzeźwym i że była to głupota z jego strony.

Dominik W. jest synem Przemysława Wałęsy, który zmarł w styczniu 2017 r.

To nie jest jedyna sprawa karna wnuka b. prezydenta. Dominik W. został m.in. skazany nieprawomocnym wyrokiem na trzy miesiące więzienia za naruszenie nietykalności cielesnej swojej partnerki. Sprawą tą w procesie odwoławczym zajmie się 5 lutego Sąd Okręgowy w Gdańsku.