Dziś przed Sądem Rejonowym w Gdyni zapadł wyrok w sprawie strzelaniny w siedzibie Thomson Reuters. Stsiapan S. został skazany na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

- Stsiapan S. został skazany za narażenie pokrzywdzonego Piotra S. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez oddanie w jego kierunku dwóch strzałów z broni palnej w postaci pistoletu Glock - model 17, kaliber 9 mm

- przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski

W uzasadnieniu wyroku sędzia Grzegorz Kubanek zaznaczył, że sprawca umyślnie naraził na bezpośrednie niebezpieczeństwo poszkodowanego. Zdaniem sędziego oba wystrzały były intencjonalne i nie były działaniem w warunkach obrony koniecznej, co podnosiła obrona.

Białorusin został również obciążony kosztami procesu. Wyrok jest nieprawomocny.

Do użycia broni doszło 14 listopada 2017 r. w gdyńskiej siedzibie Thomson Reuters, gdzie wówczas pracował Stsiapan S. Białorusin przyszedł tam z torbą, w której była broń. Pracownik firmy administrującej budynkiem Piotr S. zauważył torbę i wziął ją do ręki. Między mężczyznami doszło do wymiany zdań i szarpaniny, w czasie której Białorusin oddał strzały - jak twierdziła prokuratura - w kierunku pokrzywdzonego. Oskarżony temu zaprzeczał. Nie przyznał się do winy.

Powiedział, że najpierw oddał strzał ostrzegawczy w podłogę, obok Piotra S. Zapewnił, że nie celował w człowieka. Drugi raz strzelił w trakcie szarpaniny w ścianę, trzymając broń za plecami Piotra S. Stsiapan S. trenuje strzelectwo i w 2017 r. uzyskał pozwolenie na broń. Tłumaczył, że w dniu, kiedy doszło do incydentu, broń dostała się w niepowołane ręce i kilka razy – nieskutecznie - apelował o jej pozostawienie. Dodał, że nigdy nie chciał nikogo skrzywdzić. - Strzały zostały celowo oddane w takie miejsce i w taki sposób, aby nikt nie został trafiony, również przypadkowo - podkreślał.

Według prokuratury, Piotr S. i jeszcze jedna osoba odebrali Białorusinowi pistolet i rozładowali magazynek. Do biurowca wezwali policję, która zatrzymała Stsiapana S.

Białorusin początkowo usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Przed wysłaniem aktu oskarżenia prokurator zmienił jednak zarzut na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co żądał dla oskarżonego roku bezwzględnego więzienia.

Oskarżonego i jego obrońcy nie było w sądzie na ogłoszeniu wyroku. Stsiapan S. w rozmowie z PAP zapowiedział, że odwoła się od decyzji sądu i będzie się domagał uniewinnienia.

- Jest to decyzja skandaliczna. W mojej ocenie dzisiejszym wyrokiem sąd uznał, że można kraść broń, natomiast powstrzymywanie osoby, która dopuszcza się kradzieży, jest niemożliwe. To ja zostałem napadnięty przez Piotra S. Nie chciałem, aby broń dostała się w niepowołane ręce. Zachowałem się zgodnie z tym, jak każe postępować ustawa - powiedział Stsiapan S.

Zdaniem Białorusina sąd nie jest przekonany co do jego winy, o czym ma świadczyć zawieszenie kary więzienia na dwa lata. "Ten wyrok jest pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy statystyką a sumieniem - trzeba kogoś skazać, ale zawsze można warunkowo zawiesić wykonanie kary" - dodał.