Eksperci o zagrożeniu "wirusem Wuhan": Średnio co czwarty przypadek jest poważny

/ pixabay.com/geralt

  

Z dotychczasowych obserwacji wynika, że średnio co czwarty przypadek zakażenia koronawirusem Wuhan jest poważny, tzn. nie można go porównać jedynie do zwykłego przeziębienia – uważają eksperci. Na razie zakażenia te nie są jednak groźniejsze niż te, które wywołał SARS.

Nowy koronawirus (2019-nCoV) prawdopodobnie pojawił się pod koniec 2019 r. na targu owoców morza w Wuhan (Chiny). Sprzedawano na nim nielegalnie dzikie zwierzęta. Pierwszy przypadek zakażenie koronawirusem Wuhan odnotowano 1 grudnia 2019 r.

Początkowe objawy zakażenia tym wirusem to gorączka i suchy kaszel, a po tygodniu mogą się pojawić zaburzenia układu oddechowego wymagające leczenia szpitalnego. Koronawirus wywołuje zapalenie płuc, które w niektórych przypadkach bywa śmiertelne. Zakażenie to rzadko jednak powoduje katar i kichanie, tak jak przeziębienie.

Według ekspertów przywoływanych przez BBC, średnio co czwarty przypadek jest poważny, tzn. nie można go porównać jedynie do zwykłego przeziębienia.

- Wirus Wuhan powoduje dolegliwości groźniejsze niż te wskazujące na przeziębienie, ale nie jest tak niebezpieczny jak SARS

 – przekonuje w wypowiedzi dla BBC prof. Mark Woolhouse z University of Edinburgh.

Od jednej osoby może się zakazić od dwóch do trzech osób. Niepokojące jest, że do kolejnej infekcji może dojść zanim jeszcze pojawią się pierwsze objawy, a te mogą wystąpić zarówno po jednym dniu, jak też dopiero po dwóch tygodniach od zakażenia. Niektóre osoby przez wiele dni mogą zatem roznosić wirusa, nie zdając sobie z tego sprawy. Nie wiadomo jeszcze, jak łatwo rozprzestrzenia się on między ludźmi.

Aby ograniczyć ryzyko zakażenia się, warto zakrywać usta podczas kichania, pamiętać o myciu rąk i nie przykładać rąk do ust przed ich umyciem. Zdaniem ekspertów noszenie maseczek może zapobiec przenoszeniu wirusa z dłoni na usta, ale nie ochroni przed wirusami czy bakteriami w powietrzu.

Osoby przebywające w państwach, w których rozprzestrzenia się wirus, powinny - wedle zaleceń GIS - unikać bliskiego kontaktu z osobami chorymi, w szczególności z objawami ze strony układu oddechowego; unikać odwiedzania rynków/targów lub innych miejsc, w których znajdują się żywe lub martwe zwierzęta i ptaki; unikać kontaktu ze zwierzętami, ich wydalinami lub odchodami oraz przestrzegać higieny żywności.

Wirus Wuhan wywołał już ponad 80 zgonów, ale będzie ich z pewnością więcej, gdyż poważniejsze powikłania rozwijają się dopiero po pewnym czasie. Nie wiadomo jak dużo jest przypadków jeszcze niezdiagnozowanych. Według oficjalnych danych, jest już ponad 3 tys. osób zakażonych tym wirusem. Faktyczna ich liczba może być jednak znacznie większa.

Koronawirusy odpowiedzialne są przede wszystkim za niegroźne zakażenia, przypada na nie 10–20 proc. wszystkich przeziębień. Ich nazwa wywodzi się z łac. corona, oznaczającego koronę, ponieważ podobny kształt mają otoczki wirusów oglądane pod mikroskopem elektronowym.

Mogą też jednak wywołać poważne zaburzenia układu oddechowego kończące się nawet śmiercią. SARS w 2002 r. zaatakował ponad 8 tys. osób, a 774 osoby zmarły. Z kolei MERS, patogen, który również należy do koronawirusów i wywołuje tzw. niewydolność oddechową Bliskiego Wschodu, pojawił się w 2012 r. i zainfekował dotąd około 2,5 tys. osób, a uśmiercił ponad 850 chorych.

Według ekspertów nie ma na razie powodów do obaw, że grozi na nam pandemia, choć pojedyncze zakażenia pojawiły się już na kilku kontynentach, zarówno w Europie jak i w Ameryce Północnej. Najważniejszym zadaniem jest monitorowanie przebiegu zakażeń i wyłapywanie wszystkich zakażonych, że by udaremnić powstawanie nowych ognisk epidemii. Decydujące znaczenie będzie miało to, czy wirus przenosząc się między ludźmi będzie ulegał dalszej, coraz bardziej niebezpiecznej mutacji.

„Na razie nie wiemy, jak bardzo powinniśmy być zaniepokojeni tą sytuacja, za mało mamy informacji” – twierdzi dr Josie Golding z Wellcome Trust. Według prof. Balla z University of Nottingham, niepokojące jest każde nowe zakażenie atakujące ludzi, ponieważ oznacza to, że patogen przeskoczył kolejna barierę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Chcemy szkoły wolnej od ideologii". Licealiści z Gdańska sprzeciwili się programowi "Zdrovve Love"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Młodzież z trójmiejskich szkół średnich zorganizowała w piątek pod Nowym Ratuszem w Gdańsku happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Uczniowie apelują, że chcą szkoły wolnej od ideologii.

- Chcemy szkoły wolnej od ideologii - pod takim hasłem młodzież z gdańskich szkół ponadpodstawowych zorganizowała w piątek pod siedzibą Rady Miasta happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Zdaniem uczniów treść programu jest sprzeczna z tradycyjnymi, polskimi wartościami i może mieć negatywny wpływ na wychowanie i psychikę młodych ludzi.

W piątek, przed Nowym Ratuszem w Gdańsku, młodzież z I, II i IV Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Łączności im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku oraz II Liceum Ogólnokształcącego w Sopocie zorganizowała happening pod nazwą "Chcemy szkoły wolnej od ideologii".

Inicjatywa była odpowiedzią na środową konferencję kilkunastu uczniów z gdańskich szkół, którzy poparli działania władz miasta w sprawie wprowadzania programu edukacji seksualnej.

Uczniowie są zaniepokojeni treścią miejskiego programu wsparcia prokreacji "Zdrovve Love", zakładającego edukację seksualną w gdańskich szkołach. W ich imieniu głos zabrał uczeń IV Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku oraz radny Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska Daniel Nawrocki. Mówił o potrzebie obiektywnej edukacji seksualnej, która nie wchodzi w sferę ideologii. [polecam:https://niezalezna.pl/311816-bedzie-debata-nad-zdrovve-love]

Nawrocki wskazywał, że program uczy masturbacji dzieci w wieku 4 lat, propaguje stosowanie antykoncepcji i "pigułek dzień po", oraz koncepcję płci kulturowej. Według programu - mówił Nawrocki - dziecko ma przyzwolenie na regularne uprawianie seksu dla zdrowia.

Licealiści przyznali, że w ich ocenie zajęcia "Zdrovve Love" demoralizują. Ich zdaniem treści zawarte w programie mogą wywoływać negatywne skutki w psychice młodych ludzi, którzy bardzo często są niedojrzali fizycznie i emocjonalnie.

W ocenie Daniela Nawrockiego, edukacja seksualna proponowana w gdańskich szkołach jest sprzeczna z tradycyjnymi polskimi wartościami. Jak mówił, zajęcia uczą krytycznego podejścia do norm religijnych i kulturowych w odniesieniu do rodzicielstwa.

- Nie chcemy, aby obcy ludzie pokazywali nam, jak wychowywać dzieci

 - dodał. [polecam:https://niezalezna.pl/293549-teczowy-piatek-i-zdrovve-love-w-szkolach-protest-radnych-przeciwko-promocji-ideologii-lgbt]

Mateusz Owsiany z Technikum Łączności im. Poczty Polskiej w Gdańsku wskazywał, że "Zdrovve Love" szerzy groźną ideologię gender.

W happeningu uczestniczyli również rodzice. Ojciec siedmiorga dzieci - Krystian Borkowski - przestrzegał, że treści, które proponuje miejski program wsparcia prokreacji mogą doprowadzić do spustoszenia psychiki dzieci i młodzieży. Jego zdaniem "Zdrovve Love" uderza w system wartości moralnych i religijnych.

Na koniec uczniowie wypuścili w niebo białe gołębie na znak pokoju.

Miejski program wsparcia prokreacji dla mieszkańców Miasta Gdańska na lata 2017–2020 "Zdrovve Love" wprowadzono do szkół w 2018 roku. Został opracowany według standardów Światowej Organizacji Zdrowia i odnosi się do siedmiu praw seksualnych człowieka. Porusza między innymi tematy związane z antykoncepcją, nowoczesnym modelem rodziny, metodami planowania rodziny, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi. Program jest dobrowolny, za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych mogą z niego korzystać uczniowie szkół ponadpodstawowych. W roku szkolnym 2018/2019 w projekcie udział wzięło siedem szkół, a w zajęciach uczestniczyło 151 osób.

Inicjatywa od samego początku wzbudzała kontrowersje. Działacze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk uważają, że program przekazuje treści deprawujące młodzież, do których zaliczają m.in. informacje na temat antykoncepcji, seksu analnego. Według nich, zajęcia zachęcają dzieci do masturbacji. Aktywiści protestowali na ulicach Gdańska i przed Urzędem Miasta, rozdawali ulotki. Zorganizowali kampanię informacyjną "Mato, tato, pomóż. Stop Zdrovve Love". Po mieście jeździł specjalny samochód ostrzegający gdańszczan przed "seksualizacją dzieci".

W środę w gdańskim magistracie odbyło się spotkanie władz miasta z przedstawicielami SOD. Zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych Piotr Kowalczuk oraz prezes Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk Mark Skiba poinformowali, że planują zorganizować debatę na temat edukacji seksualnej w szkołach, podczas której głos zabraliby przede wszystkim eksperci, między innymi lekarze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts