Prezydent Andrzej Duda powołał nowy skład Państwowej Komisji Wyborczej. Nominację otrzymał również dotychczasowy stołeczny samorządowiec Dariusz Lasocki, którego dobrze znają mieszkańcy Pragi-Południe. To właśnie tam stawiał swoje pierwsze kroki jako dzielnicowy radny, którym był osiem lat. Co o jego działalności sądzi radny z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Marek Borkowski?

– Bardzo trudno byłoby mi wskazać w Warszawie osobę, która tak angażowała się w aktywność lokalną. Prowadził przez kilka lat bezpłatne porady prawne w gocławskich parafiach. Zaangażował się w nagłośnienie nieprawidłowości w przypadku „reprywatyzacji” miejscowego Jeziorka Gocławskiego. Sprawa ta stanęła przed komisją do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich. Brał aktywny udział w udzielaniu pomocy dziesiątkom, jak nie setkom, ofiar tej nieszczęsnej reprywatyzacji. Żył cały czas nawet najmniejszą sprawą dzielnicy. Gdy doszło do potrącenia dziecka przed jedną ze szkół, zorganizował wielką demonstrację mieszkańców, w wyniku której władze zainstalowały w tym miejscu progi zwalniające. Mógłbym wymieniać jeszcze wiele takich inicjatyw. Oczywiście cieszę się, że tak zaangażowana osoba znajdzie się w Państwowej Komisji Wyborczej, niemniej myślę, że dla samorządu w stolicy to duża strata

– mówi w rozmowie z Dodatkiem Mazowieckim "GPC" radny. 

W wyborach samorządowych w 2018 r. Dariusz Lasocki zamienił ławy rady dzielnicy na ławy Rady m.st. Warszawy. Tam współpracował m.in. z radnym Koalicji Obywatelskiej, działaczem Platformy Obywatelskiej Pawłem Lechem.

– Radny Lasocki był jednym z tych samorządowców, z którymi często się nie zgadzałem, przede wszystkim w sprawach fundamentalnych dotyczących funkcjonowania samorządu, nie tylko warszawskiego. Jednak argumenty, które wysuwał, pozwalały na merytoryczną dyskusję. Dlatego będzie go brakowało w stołecznym samorządzie

– podkreśla radny. 

Dariusz Lasocki angażował się w kampanię wyborczą Patryka Jakiego kandydującego na prezydenta Warszawy w 2018 r.

Współpracował m.in. z Piotrem Guziałem, który o działalności Lasockiego mówi tak: – To bez dwóch zdań człowiek solidny, zawsze świetnie przygotowany, zaangażowany bez reszty w to, co robi. Obserwowałem go jako radnego Warszawy. Imponował dociekliwością i pracowitością, bardzo dobrze potrafi posługiwać się w pracy publicznej mediami społecznościowymi do komunikowania swoich działań – zaznacza Guział, były burmistrz Ursynowa, wieloletni stołeczny radny. 

Działalność Dariusza Lasockiego jako samorządowca na razie dobiegła końca. W ubiegłym tygodniu złożył mandat radnego, aby jak sam mówił, nie było żadnej wątpliwości co do jego bezstronności i apolityczności. A jak sam ocenia swoją 10-letnią działalności w samorządzie?

– Myślę ,że te 10 lat w samorządzie Warszawy to czas wytężonej pracy dla lokalnej społeczności Pragi-Południe, a w ostatnich kilkunastu miesiącach także dla Rembertowa. Zaczynałem w 2010 r. Zbudowałem rozpoznawalność i swego rodzaju markę. Markę kogoś, kto sprawami się zajmuje i je załatwia. Potrzeba aktywnych radnych, nie tylko takich, którzy na sesjach podnoszę rękę i głosują. Cieszę się, że sprawa Jeziorka Gocławskiego powoli się kończy. Mam nadzieję, że pozytywnie. Zżyłem się z mieszkańcami, moimi wyborcami. Byłem blisko ich spraw. Starałem się również wpoić dzieciom, że służba publiczna to nie tylko te wielkie sprawy, ale także te małe, dzielnicowe i podwórkowe. Nie bez żalu złożyłem mandat. Mam nadzieję, że nie zawiodłem. Zostałem członkiem PKW i jak powiedział prezydent Andrzej Duda, wręczając nam postanowienia o wyborze: „Państwowa Komisja Wyborcza jest jednym z podstawowych elementów gwarancyjnych funkcjonowania demokracji, w tym w jej najbardziej sztandarowym wymiarze, jakim są wybory”. Jako obywatel, prawnik, osoba publiczna mam także obowiązki wobec państwa, wobec Polski. Dzisiaj tym podstawowym jest praca w PKW, zagwarantowanie profesjonalnie przeprowadzonych i transparentnych wyborów

– zaznacza w rozmowie z Dodatkiem Mazowieckim "Gazety Polskiej Codziennie" były już stołeczny radny Dariusz Lasocki.