Podczas interwencji przeciwko blokadzie terenu budowy lotniska w Notre-Dame-des-Landes w południowo-zachodniej Francji oraz ogólnokrajowym demonstracjom "żółtych kamizelek" odnotowano przypadki ciężkich i prowadzących nawet do amputacji zranień ręki u osób, które próbując odrzucać granaty, inicjowały ich eksplozję. Chodzi tu o 190-gramowe granaty o potrójnym działaniu - łzawiącym, ogłuszającym i kinetycznym - typu GLI-F4, aktywowane wybuchem 26-gramowego ładunku trotylu.

Nie mają one żadnego szczególnego koloru ani innych oznaczeń i kilka miesięcy temu zdarzyło się, że policja była zmuszona ich użyć, by uwolnić się od zagrożenia, a demonstranci, którzy z własnej chęci brali je w ręce, zostali ciężko ranni. Dlatego uważam, że powinniśmy zrezygnować z GLI-F4

 - powiedział Castaner w publicznej telewizji France 3.

Granaty GLI-F4 mają zostać zastąpione granatami identycznej wielkości typu GM2L, które zawierają tylko gaz łzawiący i pirotechniczny ładunek hukowy.

Według cytowanego przez francuskiego rzecznika praw obywatelskich policyjnego raportu, Francja jest jedynym krajem europejskim, używającym dotąd wybuchowych granatów z gazem łzawiącym, takich jak GLI-F4.

W lipcu ub.r. Rada Państwa (najwyższy sąd administracyjny) odrzuciła wniosek Ligi Praw Człowieka i związku zawodowego CGT o wprowadzenie zakazu stosowania GLI-F4 oraz innych rodzajów amunicji o działaniu pośrednim w policyjnych granatnikach.