- Może to i źle - nawet nie mam telefonu komórkowego. Patrzę: moi koledzy prezydenci siedzą, grzebią w tych ajfonach itd. Ja się tym nie zajmuję. Wiem, czym jest bezpieczeństwo. Nawet nie chodzi o to - mam kogoś, kto się tym zajmuje

- powiedział prezydent, cytowany przez agencję BiełTA.

Prezydent wyjaśnił, że jeśli ktoś do niego dzwoni na komórkę - a dzieje się to bardzo rzadko - to przynosi mu ją adiutant.

- Ale ja prawie nie rozmawiam, (korzystając) z tego łącza. Teraz macie po kieszeniach te gadżety i gdziekolwiek byście nie byli, widzą was ci, co trzeba. Chcecie tego? Nie

 - podkreślił szef białoruskiego państwa.

Prezydent mówił o tym, składając wizytę w fabryce papieru gazetowego w mieście Szkłów w obwodzie mohylewskim.