Administracja prezydenta Donalda Trumpa uważa, że sprawą regulacji emisji CO2 powinny się zająć przedsiębiorstwa i nie należy w tej materii nakładać na nie podatków - powiedział w czwartek Mnuchin w wywiadzie dla telewizji CNBC.

Minister zaatakował też szwedzką aktywistkę Gretę Thunberg, która lobbuje na rzecz walki z ociepleniem klimatu.

Czy ona jest głównym ekonomistą? Kim ona jest? Jestem zdumiony

 - powiedział Mnuchin i dodał, że jej kampania jest "żartem".

Mnuchin skomentował, że Thunberg będzie mogła wypowiadać się o amerykańskiej polityce ekonomicznej po ukończeniu ekonomii w koledżu.

Zapewnił jednak, że Trump "absolutnie wierzy" w znaczenie "czystego środowiska".

To, czemu sprzeciwia się prezydent, to porozumienie paryskie (ws. klimatu), ponieważ uważa on, że było ono niekorzystne dla USA

 - dodał.

W 2017 roku Stany Zjednoczone wycofały się z tego układu na mocy decyzji Trumpa, który ogłosił, że jego kraj "całkowicie wstrzymuje wprowadzanie w życie niewiążącego porozumienia paryskiego oraz drakońskich finansowych i gospodarczych obciążeń, jakie umowa ta nakłada na USA".

Trump argumentował, że partycypowanie w porozumieniu osłabiłoby amerykańską gospodarkę, zredukowałoby liczbę miejsc pracy i naruszyłoby suwerenność narodową USA.

Mnuchin zapowiedział też kolejne cięcia podatkowe w USA w celu pobudzenia rozwoju gospodarczego i ocenił, że Stany Zjednoczone nie mogą pozwolić sobie na to, by deficyt federalny rósł nadal w obecnym tempie.

Minister odniósł się też do taryf na europejskich eksporterów samochodów i ich części, którymi dzień wcześniej ponownie groził Trump, i powiedział, że groźba wprowadzenia takich ceł przez USA służy zapewnieniu "wolnego, uczciwego i wzajemnego handlu".

W środę Trump powiedział w Davos, że jeśli USA nie zawrą porozumienia handlowego z Unią Europejską, będą musiały "nałożyć 25-procentowy podatek na jej samochody".

Mnuchin wyjaśnił, że groźba ta nie jest związana z jakimś szerokim porozumieniem między Waszyngtonem a Unią, lecz z próbą nałożenia na amerykańskich gigantów internetowych podatków w krajach UE, na co najwcześniej zdecydowała się Francja. Jak komentuje AFP, sprawa tzw. podatku cyfrowego jest źródłem dużych napięć między Waszyngtonem a Paryżem.